Zajęty syn rzadko odwiedzał swoją starszą mamę, a ona nie skarżyła się, twierdząc, że jej emerytura wystarcza na wszystko. Ale wstydziła się powiedzieć, że brakowało jej trochę ciepła i uwagi

– Mam wystarczająco dużo pieniędzy! Moja emerytura wystarcza na wszystko. – mówiła synowi starsza kobieta. Syn też nie był już młody; ciężki, siwy mężczyzna. Odpowiedzialny pracownik. Pracował dużo, dbał o rodzinę, budował dom. Oczywiście, odwiedzał matkę, ale nie często.

Było wiele spraw. A matka sobie radziła. On proponował jej pieniądze – choć miał wiele wydatków, duży kredyt, trzeba było opłacać naukę dzieci.

A matka cieszyła się, że syn przyjechał! I odpowiadała: “Mam wystarczająco dużo pieniędzy! Moja emerytura wystarcza na wszystko!”

Syn nie przechodził dalej niż przedpokój. Nie było czasu. Pozdrawia z okazji święta. Daje tort i kwiaty. Przytula, pyta o zdrowie, potem dzwonią do niego z pracy – musi jechać. A matka prawie nie dzwoniła. Wiedziała, jak zajęty jest syn! Pisała życzenia z okazji świąt. Zarówno synowi, jak i wnukom, i synowej. W dni urodzin dzwoniła.

Matce zrobiło się źle; sąsiedzi zadzwonili i powiedzieli, że ją odwieźli do szpitala. Syn pośpieszył do szpitala. Kochał matkę. A potem pojechał do niej do domu, zabrać rzeczy. I zamknąć gaz, wodę. Wszedł do kuchni.

Na stole stała filiżanka z wodnistą herbatą. I leżała sucharka. Posmarowana dżemem. I słoik z resztkami dżemu stoi. A w lodówce cebula i dwie ziemniaki. I tyle. Pusta lodówka. A syn sam ujął się za serce – tak mu się zacisnęło.

Emerytury wystarczały. Ale matka mieszkała w starym budynku na dziewiątym piętrze. Winda ciągle się psuła. A matka źle widziała; oto leżą okulary. Nie pomagały już. A chodziła źle, z laską. Oto laska.

Jej trudno było iść do sklepu. Lub do apteki. Próbowała chodzić rzadziej. I nie spacerowała; jak spacerować samemu, gdy źle widzisz? Siedziała w domu, w małym mieszkaniu. Słuchała radia; telewizor zepsuł się, powiedziała synowi, ale on zapomniał. I oto, piła herbatę z sucharkami. Nie z biedy. A po prostu, bo było trudno chodzić.

I nic nie prosiła, nie narzekała na nic. Syn miał już tyle problemów, a emerytury wystarczały!

Emerytury wystarczały. Ale brakowało ciepła i uwagi. Ale innym ludziom wstyd prosić. Oni sami sobie poradzą. I piją herbatę z sucharkiem sami. I marzą, żeby ktoś przyszedł…

Ale czasami przychodzą zbyt późno. Kiedy już niepotrzebny jest tort. A kwiaty są potrzebne – aby położyć na grobie.

I syn płakał jak małe dziecko, wycierał łzy fartuchem matki. Płakał nad sucharkiem.

I modlił się, aby matka została przy życiu. Żeby można było wszystko naprawić! Obiecywał lekarzom dowolne pieniądze; a oni mówili, że sprawa nie jest w pieniądzach. Leczenie jest prowadzone! Poczekaj.

I syn czekał na matkę, jak w dzieciństwie.

I zabrał ją ze szpitala. On wybudował dom. I matka mieszka w ładnym pokoju z oknem na ogród.

I wszyscy razem piją herbatę z cukierkami i ciastkami wieczorem… A matka stała się młoda i piękna. Uśmiecha się…

A potem syn budzi się we łzach. Rozumie, że to był tylko szczęśliwy sen, pociecha od matki. Której wystarczało emerytury. Ale nieco ciepła i uwagi brakowało – i już niczego nie da się naprawić.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *