Кiedy u syna i synowej pojawiło się dziecko, bardzo prosili mnie, abym się przeprowadziła do nich i pomagała młodej mamie. Cały czas opiekowałam się dzieckiem, gotowałam posiłki, sprzątałam. Minęły trzy miesiące, zaczęłam odczuwać, że niedługo poproszą mnie o odejście.

Mój jedyny syn Piotr ożenił się prawie rok temu. Żona, na pierwszy rzut oka, wydawała mi się bardzo miłą i dobrze wychowaną dziewczyną, więc cieszyłam się z tego.Ale, jak się później okazało, to tylko mi się wydawało.

Przed ślubem jeszcze starała się zachowywać stosunkowo przyzwoicie i odpowiednio rozmawiała z nami.

Ale gdy tylko wesele się skończyło i podpisali ślub, moją synową jakby zamienili, stała się zupełnie inną osobą, niż tą, którą widziałam wcześniej i którą znałam jeszcze przed ślubem mojego syna.

Ale, jak mówią, to nie moja sprawa w ogóle, bo to mojemu synowi żyć z Martą, a nie mnie.

Wystarczy, że mój syn to dobry człowiek, który szanuje i ceni nie tylko swoją matkę, ale także rodziców swojej żony.

Piotr kiedyś samodzielnie otworzył swoją firmę i sam stara się dobrze zarabiać, aby rodzina nie miała żadnych problemów.

Teraz utrzymuje się solidnie, a do tego pomaga mi, za co jestem mu bardzo wdzięczna.

Kiedy mój Piotr mieszkał sam, regularnie przychodziłam do jego domu, sprzątałam i gotowałam dla niego. Próbowałam utrzymać porządek w mieszkaniu, bo rozumiałam, że robię to tylko dla dobra syna, a jemu zależy, żeby było czysto i jedzenie świeżo gotowane.

Po pojawieniu się synowej postanowiłam, że moja ingerencja może wydawać się nadmierna, więc nieoficjalnie oddałam stery nowej gospodyni i przestałam chodzić do syna, chyba że było to absolutnie konieczne.

Ale, jak później zrozumiałam, lepiej by było, gdybym tego nie zrobiła.

Marta okazała się taką lekkomyślną osobą, że podczas moich rzadkich wizyt zaczęłam zauważać, że mieszkanie stopniowo popada w zaniedbanie.

Na początku jakoś podpowiedziałam synowej, że sprzątanie powinno być robione regularnie.

Tym bardziej, że nie jest niczym obciążona, a czasu na sprzątanie ma wystarczająco. Jednak odpowiedzią była tylko masa usprawiedliwień, że jest zawsze zajęta, a czasu na sprzątanie jej brakuje, zawsze w domu jest czysto, tylko ja po prostu przychodzę w niewłaściwym czasie, więc nie jest przygotowana na moje wizyty i gości, ale wyniku żadnego nie było.

Mam nadzieję, że pojawienie się dziecka skoryguje jej postawę, bo pojawi się odpowiedzialność także za malucha. Ale kompletnie nic się nie zmieniło.

W pierwszych miesiącach po urodzeniu dziecka pozwolili mi mieszkać z młodymi, żeby pomóc młodej mamie, dzieci bardzo mnie o to prosili. Tak więc zgodziłam się na to z przyjemnością.

Pokój dziecka, naturalnie, utrzymywałam w czystości, jak należy. Ale całą resztę przestrzeni, która należała do moich dzieci, starałam się nie dotykać.

Gotowanie mojej synowej to zupełnie inna historia.Marta nie lubi gotować, a prostego jedzenia także nie je. Jedzenie zamawiała bardzo często, lubi często jeść w restauracjach i kawiarniach.

Brak słów! Skąd tyle pewności siebie i zarozumiałości u tej dziewczynki w wieku 25 lat!

Póki mieszkałam z synem i synową, wzięłam na siebie przygotowywanie posiłków, bo widziałam, jak się żywią, i było mi ich szkoda. Co dziwne, moja synowa nie lubi domowego jedzenia.

Chciałam porozmawiać z synem o synowej i jej zachowaniu. Ale kocha ją szczerze, więc nie chcę zbytnio ingerować w ich życie. Nie chcę psuć relacji z moim dzieckiem przez te wszystkie nieporozumienia. Czas i tak wszystko poukłada.

Teraz mój wnuk już trochę podrosł. Czuję, że wkrótce poproszą mnie o wyprowadzkę, że tak powiem, bo widzę, że już zaczęłam im przeszkadzać.

Ale martwi mnie tylko jedno pytanie: jak sprawić, żeby i dziecko było pod opieką, a mój syn był nakarmiony? Liczyć na Martę jest daremne. Ale trzeba rozwiązać to pytanie, bo czasu mam niewiele.

Myślę o tym, żeby rozmawiać z synową po dobru jako matka, prosić ją, że tak żyć nie można, trzeba troszczyć się o rodzinę, bo teraz jest żoną i mamą.

Nie wiem, jak na nią wpłynąć. Jak ją przekonać, żeby lepiej dbała o swojego męża i małego synka?

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *