Odmówiłam wyjazdu na wakacje z pięcioletnim wnukiem i stałam się wrogiem w oczach Anny, mojej córki

Nazywam się Maria, mam 56 lat. Wychowałam dwójkę dzieci – Piotra i Anię, teraz są już dorosli i mają swoje rodziny. Mam trzy wspaniałe wnuczki. Od siedmiu lat żyję sama. Kiedy dzieci wyjechały na studia, czułam się strasznie samotna, ale jakoś przyzwyczaiłam się do tego życia, ba, nawet polubiłam je.

Po pierwsze, mogę dysponować czasem według własnych potrzeb, nie muszę się dostosowywać do kogokolwiek i zajmować się swoimi sprawami. Kiedy dzieci się uczyły, musiałam pracować, aby zapewnić im godne wykształcenie i pomóc im w życiu.

Teraz są już samodzielni, teraz to oni pomagają matce, co robią z gracją. Dlatego z czystym sumieniem przeszłam na emeryturę i żyję według swojego uznania.

Najpierw pojawiła się rodzina u Piotra, potem u Ani. Potem oboje mieli dzieci, moje wnuki, którymi serdecznie się zajmuję.

Ostatnio Anna coraz częściej zwracała się do mnie z prośbą, abym zajął się dziećmi. Na początku bez zastrzeżeń się zgadzałam, ale kiedy to zaczęło się zbyt często powtarzać, otwarcie powiedziałam Annie, że już nie te lata, aby biegać z dziećmi całą dobę, a przede wszystkim potrzebuję czasu dla siebie.

Reakcja Anny była ostra. Widać było, że się obraziła. Po pewnym czasie nasze relacje stały się takie, jak dawniej. I wszystko było w porządku, dopóki Anna nie zaczęła sugerować, abym pojechała na wakacje z jej starszym synem.

Gdy pojawiły się wnuki, jasno powiedziałam Piotrowi i Annie, że jedno pokolenie już wychowałam, więc nie zamierzam być nianią dla kolejnego. Jeśli chodzi o spędzanie czasu z wnukami kilka godzin kilka razy w tygodniu, to nie ma problemu, ale całodobowo to już przesada.

Dlatego powiedziałam Annie, że na wakacje jem sama. A jeśli pojadę z pięcioletnim wnukiem, to to już nie będzie wakacje, trzeba zwrócić uwagę na chłopca, a ja po prostu chcę się zrelaksować.

Anna się obraziła, powiedziała, że nie kocham swoich wnuków. Natomiast Piotr mnie poparł. W przeciwieństwie do Anny, nie narzuca mi takiej odpowiedzialności, choć dla nich obojga nie jest łatwo. Dziecko jest jeszcze zbyt małe na przedszkole, więc oddanie go tam zbyt wcześnie, a żona chce wrócić do pracy. Tak sobie radzą.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *