Ostatnio przyszłam do mieszkania mojego syna. Widzę, że moja synowa leży sama na kanapie, telefon nie schodzi z jej ręki. Irena powiedziała, że jeśli chcę, mogę sobie zrobić herbatę. Na kuchni pusto, również w lodówce. Usiadłam i zaczęłam czekać na mojego syna

Szczerze mówiąc, oczywiście nie chciałbym pisać o swoich zmartwieniach publicznie, bo nie jestem taką osobą, ale teraz nie wiem, co robić, bo sytuacja jest naprawdę trudna.

Wydaje mi się, że tylko matki synów zrozumieją i dadzą mi dobrą radę, która może pomóc w mojej sytuacji.

Wczoraj pojechałam odwiedzić syna z synową, a dziś leżę z uciskiem i płaczę, bo nie spodziewałam się tego po moich dzieciach.

Wszystko zaczęło się od tego, że mój jedyny syn niedawno się ożenił. Wprawdzie uważałem, że to za wcześnie i że możemy jeszcze trochę poczekać ze ślubem Andrzeja, aby się lepiej poznać, ale mówiłem mu, żeby najpierw mieszkał z Ireną, aby zrozumiał, jaką jest osobą, żeby nie podejmował pochopnych decyzji.

Jednak mnie nie posłuchał i zrobił po swojemu, tak jak jego ojciec, który najpierw podejmuje decyzje, a potem boryka się z konsekwencjami. Obawiam się, że mój syn zrobi to samo.

No więc, przyjechałam do nich, a moja synowa Irena siedzi w telefonie. Natychmiast zaproponowała mi, żebym sama poszła nalać herbaty – przecież jest zajęta.

To mieszkanie, w którym mieszkają, zostało mi przekazane przez moją mamę, a ja oddałam je synowi, aby miał osobne miejsce do życia i łatwiej mu się żyło, ale to nie oznacza, że synowa jest tam gospodynią, gospodynią jestem przecież ja.

Ale jaką ona gospodynią?

Okna u Ireny jakby nigdy nie były myte, naczynia brudne w zlewie zawsze, a w lodówce nic poza kiełbasą, pierogami i majonezem nie widziałam.

Na początku myślałam, że dziewczyna jest młoda, nie przyzwyczajona do życia w rodzinie, więc żyje jak w akademiku.

Dlatego chętnie pomagałam: zawsze kupowałam produkty, gdy przychodziłam w gości, prawie zawsze warzywa i owoce. Ale nic się nie zmienia.

Irena leży z telefonem, cóż można cały dzień na to patrzeć?

Gdy tam siedziałam, kurier przyniósł jakieś ubrania. Moja synowa, jak małe dziecko, ucieszyła się i zaczęła to wszystko mierzyć przy mnie.

Byłam nieprzyjemnie zaskoczona jej zachowaniem.

W ich ogromnej szafie prawie się rozpadnie z powodu tych ubrań, po co tyle, lepiej by coś zdrowego kupili do jedzenia. Po co jej tyle?

Mój syn pracuje każdego dnia, a synowa ciągle wydaje pieniądze na zupełnie niepotrzebne rzeczy.

A w lodówce mają tylko jedno garnki z zupą.

To jest normalne – mąż wróci z pracy, a Irena będzie go karmić tą jedną zupą?

Szczerze mówiąc, bardzo się zasmuciłam. Powiedziałam synowi:

– Żyjcie, przyjrzyj się jej, po co od razu wychodzić za mąż. No co to za żona? A co będzie, gdy będą dzieci?

A on powiedział, że ją kocha i będzie ślub. Myślę: jeśli teraz jest taki bałagan i brud, to co będzie, gdy pojawią się dzieci?

Przecież dzieci nie mogą żyć w takim bałaganie i z pustym lodówką. Jeśli nie potrafi gotować dla jednego, to co będzie potem?

Czasami bardzo żałuję, że wychowałam porządnego i dobrego syna, przez jego miękką naturę trudno mu żyć w tym świecie, a ja nie wiem, jak mu pomóc.

Rodzina mówi mi, żebym się nie wtrącała i żyła swoim życiem, a oni niech żyją tak, jak chcą?

Ale tylko matki mnie zrozumieją. Czyż można tutaj się nie wtrącać?

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *