Jak bogaty mężczyzna sprawdzał kobiety na portalu randkowym

Paweł (kolega mojego męża) jest bardzo zamożny: nie, nie jest to oczywiście oligarcha, ale ma czteropokojowe mieszkanie w apartamentowcu w centrum naszego milionowego miasta, samochód wart milion złotych i solidny miesięczny dochód z własnej firmy.

Paweł ma 38 lat, jest rozwiedziony, nie ma dzieci, jest przystojny, ale ma też długi. Pełen opis, aby poziom atrakcyjności kandydata był zrozumiały.

Po nieudanym małżeństwie (o tym kiedyś na pewno napiszę artykuł) Paweł przekonał się, że kobiety potrzebują tylko pieniędzy i nic więcej. Przy tym zbliża się do 40 lat, a dzieci nie ma, co go najbardziej martwiło, więc postanowił spróbować jeszcze raz.

Zarejestrował się na portalu randkowym, gdzie potencjalnych narzeczonych było pod dostatkiem.

Na każde spotkanie Paweł przyjeżdżał swoim drogim samochodem, ubrany od stóp do głów, zapraszał do drogiej restauracji, kobiety były szczęśliwe, pragnęły kontynuacji znajomości, i oczywiście zgadzały się na drugą randkę.

Na kolejne spotkanie Paweł przyjechał tanim, rodzimym samochodem w wieku naszego przyjaciela (pożyczył od pracownika swojej firmy), ubrany z trudem i… ale już nigdzie nie zabrał!

Reakcja wszystkich dziewcząt była taka sama: “Och, ty oszust, oszukałeś mnie”, “Co, wziąłeś samochód od kolegi?”, “Myślisz, że z takim jak ty gdzieś pojadę?”. Ktoś nawet nie wychodził z domu, patrząc przez okno, jednemu razu dostał klaps od piękności, która jakby przypadkowo czekała z przyjaciółkami, chciała się pochwalić, jakim mężczyzną ją zaczepił.

Czy to brutalne? Wydaje mi się, że tak… Nie usprawiedliwiam Pawła, ale też go nie oskarżam, po prostu nie chciał ponownie wchodzić na te same grządki…

Tak trwało aż do momentu, kiedy Paweł poznał Olgę. Wszystko szło jak zwykle, z tym że w restauracji Olga zamówiła najtańsze dania i nie pytała go o pieniądze. “Ta dama jest bardziej przebiegła” pomyślał Paweł.

Nie odkładał następnego spotkania i przyjechał do Oli następnego dnia jak zwykle na starym samochodzie, ubrany w najprostszy sposób. Dziewczyna wyjrzała przez okno, zupełnie się nie zdziwiła i krzyknęła: “wejdź do środka”. Paweł był w szoku.

Olga zaprosiła Pawła na kuchnię, posadziła go do jedzenia, i póki Paweł jadł domowe jedzenie (do słowa powiedzieć, była żoną, która takim nie rozpieszczała), dziewczyna sama zaczęła rozmowę:

– „A ty myślisz, że jestem głupia? I wierzę, że bogacze na portalach randkowych się zjawiają? Od razu zrozumiałam, że jesteś z wsi (Tak, Paweł pochodził z wsi, ale nie powiedziałbym, że to teraz widoczne) i pracujesz kierowcą, wziąłeś od szefa samochód i przyjechałeś, prawda? Tylko mnie szkoda, całą wypłatę wczoraj w restauracji chciałeś wydać, po co? Jedzmy i pójdziemy do parku na spacer, pogoda jest piękna. I co, że kierowca, dla mnie to nieistotne, przecież ja też nie jestem bogata”, – wyraziła swoje zdanie Olga i trafiła w samo serce Pawła.

Obecnie Pawełowi jest 40 lat, jest żonaty z Olgą i mają córeczkę, która ma już 7 miesięcy.

A jak Wy podchodzicie do takich sprawdzeń? Wierzycie w ogóle w randki przez internet?

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *