Sprawy stają się bardzo skomplikowane: mąż nagle zaczął domagać się natychmiastowego urodzenia dziecka, ale w ogóle nie stać nas finansowo

Wyszłam za mąż z miłości. Zawsze mieliśmy z mężem te same zasady życiowe, planowaliśmy, patrzyliśmy w przyszłość w ten sam sposób. Było to ważnym aspektem wyboru partnera, a mój mąż o tym wiedział. Zawsze mówiłam, że cieszę się, że nas łączą nie tylko uczucia, ale także podobne spojrzenie na życie.

Dokonaliśmy porozumienia, że nie myślimy o dzieciach, dopóki nie zakupimy dwupokojowego mieszkania. Z determinacją zaczęliśmy realizować nasz plan. Od trzech lat oszczędzamy, mieszkamy u teściów, żeby nie płacić za wynajem komuś obcemu. Wszystko idzie do skarbonki. Idziemy w stronę naszego wymarzonego celu. W zeszłe lato odziedziczyłam jednopokojowe mieszkanie w innym regionie, które w przybliżeniu kosztuje 600-700 tysięcy. Natychmiast wynajęliśmy je i nadal oszczędzamy.

W grudniu dostałam podwyżkę, moja pensja wzrosła o 40%. Byłam bardzo szczęśliwa. Jednak mój mąż nie jest zadowolony. Mówi: ‘Sprzedajmy twoje jednopokojowe mieszkanie i kupmy mieszkanie na kredyt. Najwyższy czas urodzić dzieci. Masz 29 lat, nie jesteś już młoda’. Mój mąż ma tylko 31 lat. Naciska na mnie, żeby urodzić dziecko, zaczęliśmy się stale kłócić.

Teściowie stoją po mojej stronie i mówią: ‘Za wcześnie. Nie jest jeszcze czas na urlop macierzyński. Musisz pracować na dobrej posadzie’. Mąż jest w histerii. Dla niego dziecko to jak szczeniak, błaga o to. Wybucham, nie potrafię mu normalnie wytłumaczyć, że teraz nie mogę odejść z pracy. Nie damy rady utrzymać zarówno dziecka, jak i kredytu jednocześnie. A to jednopokojowe mieszkanie jest bez sensu sprzedawać. Suma ze sprzedaży tego jednopokojowego mieszkania i naszych oszczędności wystarczy tylko na skromną wpłatę. On uważa, że to wystarczy. Nie chce nawet siedzieć i obliczyć, jak będziemy żyć. Upiera się i nie chce zrozumieć niczego.

Po kolejnym incydencie nie wytrzymałam i zebrałam się, aby spędzić noc u swoich rodziców, a mąż nawet nie zadzwonił. Zadzwoniła jego mama – była zaniepokojona. Wczoraj po pracy wracam, a on mówi: ‘Jeśli nie urodzisz dziecka, lepiej wróć do swoich’.

Powiedziałam mu, że w XXI wieku tylko nierozsądni ludzie rodzą dzieci w trudnych warunkach. Po jego słowach siedziałam w szoku, jego rodzice mnie uspokajali. Zaczęli się go bać. Wcześniej nigdy tak agresywnie się nie zachowywał wobec nikogo. Nie wiem, co mam myśleć.

Ale zaskakuje mnie jego zmieniony punkt widzenia na ten temat. W mojej głowie krąży kilka wersji, dlaczego tak nagle zaczął pragnąć dziecka. Po pierwsze, może mieć problemy z męskością. O tym nie mówi mi, a potem mogą pojawić się trudności z prokreacją. Być może się obawia. Może lekarze mu coś powiedzieli?

Po drugie, przeszkadza mu to, że zaczęłam dobrze zarabiać, a jeśli nadal będę pracować wydajnie, mogą mnie awansować, obiecują premie. Brak pewności siebie mężczyzny i zazdrość o moje sukcesy?

Po trzecie, być może oszalał, jak tylko przejąłem jednopokojowe mieszkanie. Może nie chce, żebym miała własne mieszkanie, które nie zostało zdobyte w małżeństwie?

Zastanawiam się, może warto uciec od niego? Czy próbować ratować związek? Jak? Od lata nie słucha mnie, nalega i nalega, a od podwyżki zaczął jeszcze bardziej skupiać się na dziecku. Jesteśmy razem od pięciu lat, trzy lata małżeństwa, szkoda wszystkiego niszczyć. Jakie są twoje myśli na ten temat? Co zrobić?

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *