Kiedy syn rozwiodł się i odszedł od rodziny, nie zostawiliśmy synowej i wnuczki, nadal pomagaliśmy im i nawet nawet pozwoliliśmy im żyć w naszym podarowanym przez nas mieszkaniu. Jego żonie to się nie podobało, więc ograniczyła naszą komunikację do minimum.

Przeżyłem swoje życie i rozumiem, że może być ono różne. Ale najważniejsze jest, aby w każdym przypadku postępować humanitarnie.

Teraz mam 67 lat, jestem emerytem, mieszkam sam, choć mam dwie wnuczki. Mam syna Andrzeja. Był dwukrotnie żonaty, z obu małżeństw urodziły się córki.

W tej chwili jestem w kontakcie z jedną wnuczką, a z drugą w ogóle się nie widuję, co mnie bardzo smuci. Nie wiem, czy to moja wina.

Andrzej, mój syn, ożenił się w wieku 25 lat. W pierwszym małżeństwie mieli córkę, którą bardzo kochaliśmy.

Natalia, pierwsza synowa, była dobra, ale miała trochę trudną osobowość.

Mieszkali w mieszkaniu, które podarowaliśmy im z żoną na ślub. Niestety coś poszło nie tak i się rozstali.

Kiedy nasz syn opuścił rodzinę, moja żona i ja nie porzuciliśmy naszej synowej i wnuczki, nadal im pomagaliśmy, a nawet pozwoliliśmy im mieszkać w mieszkaniu, które im daliśmy.

Kupiliśmy też drugie mieszkanie dla syna. Andrzej ożenił się ponownie i miał jeszcze jedną córkę. Tamta kobieta miała już syna z pierwszego małżeństwa.

Mieszkali razem przez 4 lata i rozwiedli się. Synowa chciała zaskarżyć mieszkanie, ale nie pozwoliliśmy jej na to.

W czasie, gdy Maria była żoną naszego syna, nigdy nie zaprosiła nas do siebie i nigdy do nas nie przyszła. Ograniczyła naszą komunikację do minimum, ponieważ nie podobało jej się, że wspieramy jej byłą synową.

W rezultacie Maria i jej dzieci przeprowadziły się do wioski jej matki.

Tak właśnie żyliśmy. A potem przyszła seria smutnych wydarzeń. Pierwszy zmarł mój syn, po nim żona. Pięć lat później zmarła moja synowa Natalia. Zostałem sam.

Teraz mieszkam w naszym trzypokojowym mieszkaniu, moja wnuczka mieszka w dwupokojowym mieszkaniu, a jest też dwupokojowe mieszkanie, które kupiliśmy dla naszego syna i które teraz wynajmuję.

Opiekowałem się pierwszą wnuczką, pomagałem jej i nadal to robię. Wyszła za mąż.

Przekazałem jej cały swój majątek, bo w tej chwili nie mam nikogo bliższego niż ona.

A ostatnio zdałem sobie sprawę, że moja wnuczka, która urodziła się w drugim małżeństwie mojego syna, jest również moją rodziną i w zasadzie nie jest mi nic winna.

Chociaż nie rozmawialiśmy z nią i w ogóle mnie nie zna, myślę o przekazaniu jej drugiego mieszkania, które kupiłem dla mojego syna, jej ojca.

Z jakiegoś powodu czuję się winny wobec tej wnuczki. Czy uważasz, że postąpię słusznie, jeśli dam tej wnuczce mieszkanie?

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *