A niech mieszkają – ja im nie żałuję!

Moje relacje z Wiktorem zawsze były doskonałe. Praktycznie zastąpił mi ojca, którego nigdy nie widziałam na oczy.

Moja mama wyszła za Wiktora, a on wprowadził się do nas, kiedy miałam dziesięć lat, a mój brat sześć. Zaakceptował mnie i Mikołaja i wychowywał nas jak własne dzieci. Czasami odwiedzał nas syn Wiktora, Michał. Był mniej więcej w moim wieku, ale wyglądał na znacznie młodszego. Taki cichy, spokojny chłopak. Przynajmniej tak się wydawało. Do czasu…

Już dawno dorosłam i mam własną rodzinę. Mieszkamy z mężem w wynajętym mieszkaniu. Mikołaj też się ożenił i mieszka u teściów. Kiedy on i ja byliśmy jeszcze nastolatkami, postanowiliśmy, że kiedy dorośniemy, na pewno wyprowadzimy się od mamy i ojczyma, żeby mogli nareszcie zająć się tylko sobą. Moim zdaniem to uczciwe. Wprawdzie mieszkanie mojej mamy ma trzy pokoje, więc jedno z nas spokojnie mogłoby z nimi zamieszkać, ale chodzi o zasady.

Kiedyś pojechałam odwiedzić mamę. Drzwi otworzyła mi dziewczyna w moim wieku.

– Pani do kogo? – pyta.

Byłam oszołomiona.

– A pani? – pytam. – Kim pani jest i co pani tu robi?

– Mieszkam tu, – dziewczyna wyprostowała się i zmierzyła mnie z góry do dołu. – A panią widzę po raz pierwszy w życiu.

To tak się rzeczy mają! Okazało się, że ta „urocza” dziewczyna jest żoną Michała. I mieszkają u mamy już drugi miesiąc.

Oględnie mówiąc, byłam w szoku.

– No co? – mówi mi mama. – U nas dwa pokoje stoją puste, a Michaś i Ela nie mają gdzie mieszkać. Pomyśleliśmy więc: dlaczego mają wynajmować mieszkanie od obcych, skoro, dzięki Bogu, my mamy wystarczająco dużo miejsca.

– A bierzesz od nich jakieś pieniądze? – pytam.

– No, ale jak bym mogła, córeczko, brać od nich pieniądze? To jest rodzony syn Wiktora! Niech sobie mieszkają – ja im nie żałuję!

– A mi żałujesz? – nie wytrzymałam i podniosłam głos.

– O co ci chodzi? Przecież masz gdzie mieszkać.

Tu już puściły mi nerwy.

– Czyli mój mąż i ja możemy płacić za wynajem mieszkania, ale Michał i Ela już nie?!

– Ale ja myślałam, że sama nie chcesz z nami mieszkać, – mama spojrzała zdziwiona.

– Po prostu nie chcieliśmy wam przeszkadzać, dlatego zdecydowaliśmy się na wyprowadzkę, a ty wzięłaś ich zamiast własnej córki! Może, – mówię, – jeszcze przepiszesz swoje mieszkanie na Michałka?

Mama spojrzała na mnie i westchnęła.

– Zrozum, córeczko, Ela jest w ciąży. A to znaczy, że wkrótce będę miała wnuka i…

– Wnuka?! – zaczęłam już płakać. – Mamo, to nie będzie twój wnuk. To będzie wnuk Wiktora, ale nie twój. A mieszkanie jest twoje. I masz dwoje dzieci, nie troje.

– Jesteś niewdzięczna! – mama zaczęła mnie krytykować. – Wiktor wychował was jak własne dzieci, a ty tak się odwdzięczasz. Bratu żałujesz jednego pokoju!

Nigdy nie uważałam Michała za mojego brata. On ma swoją matkę, ja swoją. A teraz moja mama zaczęła traktować go lepiej niż mnie i Mikołaja.

– Skoro tak, – mówię, – to ja i mój mąż też się do was wprowadzimy. Mój pokój jest wolny, mam do niego prawo. I zobaczymy, jak to będzie.

Nie, nie jestem jakąś chciwą małpą i wszystko rozumiem, ale moja mama nigdy się nie przejmowała, że ​​mój mąż i ja możemy nie mieć pieniędzy na wynajęcie mieszkania, a tutaj tak bardzo się troszczy o obcych ludzi.

Dlaczego ja mam się niby martwić, że komuś będzie niezręcznie, skoro absolutnie nikt nie przejmuje się moim komfortem?

– I niby ona też będzie z nami mieszkać? – Ela spojrzała na Michała niezadowolona, ​​gdy weszłam do mieszkania mojej mamy z walizkami.

– Oczywiście, – powiedziałam, robiąc sobie miejsce w szafie. – Będę. Jestem u siebie w domu.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *