Wszyscy byli zaskoczeni naszym prezentem! Nikt się tego nie spodziewał

Mój teść w tym roku kończył sześćdziesiąt lat. Rozmawiamy ze sobą niezbyt często, bo mieszkamy w różnych miastach, ale urodziny to dobry powód, żeby się spotkać. Miesiąc przed tym dniem pani Teresa, matka mojego męża, zadzwoniła do nas, żeby nas zaprosić na uroczystość.

– Zarezerwujemy bardzo dobrą restaurację, – mówi teściowa. – Dlatego dżinsy i trampki odpadają. Dopilnuj, żeby Tymek odpowiednio się ubrał. A ty, Gosiu, też wybierz się do fryzjera i kosmetyczki – musisz wyglądać idealnie!

Nie jesteśmy teraz w najlepszym okresie naszego życia. Ja jestem na urlopie wychowawczym, spłacamy kredyt na samochód. Nie mamy dużo pieniędzy. A teściowa doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Ona i teść, pan Włodek, przeciwnie, mogą sobie na wiele pozwolić. Teść piastuje wysokie stanowisko w ratuszu. Pani Teresa jest ordynatorem w szpitalu.

Mimo, że teściom żyje się znacznie lepiej niż nam, nawet nie myślą o tym, żeby pomóc swojemu jedynakowi. Oczywiście nie prosimy ich o to, ale jednak…

Na urodziny naszego syna teściowa uroczyście wręczyła wnukowi… dmuchany basen dla dzieci. Oczywiście to nie jest zły prezent, tylko że ona bardzo dobrze wiedziała, że ​Tymek nie ma wysokiego krzesełka do jedzenia, a oprócz tego potrzebuje nowego wózka. Oczywiście, nie powiedziałam tego wprost, ale wiele razy dawałam do zrozumienia, że ​​nie mamy w czym wozić Tymka – jedno kółko w starym wózku ciągle odpadało. Każda troskliwa babcia zrozumiałaby taką aluzję.

Tak, tak, wiem, że wózek to nie jest tani prezent. Ale dziadkowie, których naprawdę na to stać, jednak mogliby go kupić swojemu jedynemu wnukowi. A tak, to… mamy gumowy basen.

No cóż… Jakoś to przeżyliśmy. Trochę oszczędzaliśmy i, co było robić, sami kupiliśmy ten wózek.

Ale teraz pani Teresa dzwoni do mnie i mówi:

– A co do prezentu dla ojca, to trochę ci podpowiem, żeby wam było łatwiej coś wybrać. Ja mu kupię wycieczkę do Egiptu. No, a wy, jako synowa i nasz jedyny syn,  możecie dać ojcu nowy smartfon. Rozumiesz, Gosiu, tam będą wpływowi ludzie, będą patrzyli, kto co daje. A przy okazji, już ci wysłałam link, jaki telefon podoba się Włodkowi. A… i jeszcze: wybierzcie ten w kolorze szarym.

Odłożyłam słuchawkę. Byłam zaskoczona taką bezpośredniością! To ja się bałam wprost powiedzieć teściowej o wózku, którego tak bardzo potrzebowaliśmy, a ona chce, żebyśmy podarowali jej mężowi taki drogi telefon. I to mimo to, że dobrze wie, jaka jest nasza sytuacja finansowa!

Weszłam w link, który przysłała mi pani Teresa i zdziwiłam się jeszcze bardziej! Ten smartfon kosztuje więcej niż podróż do Egiptu! „Kochana” teściowa od siebie wybrała tańszy prezent. A my chyba musimy wziąć pożyczkę, żeby złożyć teściowi.

Poszłam do męża poskarżyć mu się – prawie z płaczem!

– Co mam zrobić? – pytam. – Iść do lombardu, żeby zastawić całe moje złoto, czy od razu sprzedać nerkę?!

– Nie, kochanie, – mąż mnie przytulił, – nie musisz niczego sprzedawać, damy tacie inny prezent. Myślę, że rodzicom trzeba trochę utrzeć nosa.

Nadeszły urodziny pana Włodka. My, elegancko ubrani, dotarliśmy do restauracji. Teściowa, wystrojona jak na czerwony dywan, stara się rozsadzić przy stole swoich wysokich rangą gości. Nie zwraca na nas uwagi. Tuż przed samym rozpoczęciem podbiega do mnie:

– Gosiu, kupiliście prezent dla taty?

Kiwam głową, potwierdzając.

– Szary?

– Najbardziej szary, jaki udało nam się znaleźć, – uśmiecham się.

– No, to dobrze, bo rozumiesz – każdy będzie czekał, co mu da jedyny syn.

Teściowa pozachwycała się jeszcze trochę, jak ładnie wyglądamy i pobiegła witać innych gości. Mój mąż i ja spojrzeliśmy po sobie i uśmiechnęliśmy się złośliwie.

– Będzie przedstawienie? – pyta mąż.

– Oj, tak, – mrugam.

Wszystko się rozpoczęło. Wodzirej postanowił rozpocząć zabawę od prezentów. Pierwsza była teściowa. Wyrecytowała wierszyk o wspólnym szczęśliwym życiu i uroczyście wręczyła mężowi bilet do Egiptu. Wszyscy klaskali.

– A teraz kolej na jedynego syna naszego jubilata, zapraszamy, – powiedział głośno prowadzący.

Przy gromkich oklaskach wyszliśmy na środek.

– Drogi tato, – zaczął mój mąż, patrząc na mnie porozumiewawczo. – W ten wyjątkowy dzień chcemy ci dać to, na co naprawdę zasługujesz. Mam nadzieję, że nasz prezent bardzo ci się spodoba, bo jest prosto z serca. Dlatego… dajemy ci ten wspaniały... karnet na basen! Na cały miesiąc!

Na sali zapadła cisza.

– Proszę, – kontynuował mąż, – jest w tej szarej kopercie.

Mina teściowej w tamtej chwili była bezcenna. Nie spodziewała się takiego obrotu sytuacji. A my wręczyliśmy zszokowanemu teściowi szarą kopertę i z dumą wyszliśmy z restauracji, odprowadzani zdziwionymi spojrzeniami wszystkich obecnych!

Minął już miesiąc, ale ani teść, ani teściowa się do nas nie odezwali. Pewnie chodzą na basen…

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *