Jurek nie zamierzał przez całe życie pracować za granicą. Już niedługo będzie mógł wrócić do Polski i założyć własną firmę. Jego rodzicom nie podoba się to, co robi, są źli, że ich zostawił, ale on po prostu chce być niezależny. Kupił już mieszkanie i samochód. Niewiele pozostało do spełnienia jego marzenia

Moja historia wcale nie jest wyjątkowa. Podobnie jak wielu innych, kilka lat temu wyjechałem do pracy za granicę. Powód też był taki sam, jak u innych – zarobić pieniądze. Ale na co, tutaj każdy ma swoje własne motywy. Starsi ludzie chcą pomagać swoim dzieciom. Dzieci chcą same zarobić trochę pieniędzy. Na przykład po to, żeby kupić wymarzony iPhone albo pierwszy samochód w życiu. Dla niektórych to jedyna szansa na wyżywienie rodziny albo zdobycie środków na drogie leczenie.

Po raz pierwszy wyjechałem za granicę na trzecim roku studiów. Wtedy można było odbyć staż w fabryce sprzętu AGD w Niemczech.

Moja mama sama wychowała młodszą siostrę i mnie. W domu zawsze brakowało pieniędzy. Chciałem jej chociaż trochę pomóc.

Przez cztery miesiące praktyk niewiele zarobiłem, ale po raz pierwszy z dumą przywiozłem z zagranicy pamiątki i prezenty dla moich bliskich.

Po studiach nie zacząłem nawet szukać pracy w kraju, tylko od razu ponownie złożyłem podanie do Niemiec, a potem dalej, do Holandii. Strasznie się cieszyłem, że mama mogła wreszcie zrobić remont w naszym dwupokojowym mieszkaniu.

Potem moja siostra postanowiła wyjść za mąż i potrzebne były pieniądze na wesele. Ona i jej mąż zamieszkali z naszą mamą.

Teraz, kiedy nie wracałem do domu tak często, czułem się tam nieswojo. W jednym pokoju była mama, a w drugim siostra ze szwagrem. Musiałem nocować w maleńkim przedpokoju. Widziałem, że już te dwa, trzy dni mojej obecności bardzo denerwowały moją siostrę i jej męża. Było mi przykro, bo drogie prezenty i pieniądze chętnie ode mnie przyjmowali, tak, jakby to był mój obowiązek, żeby im je dawać.

Byłem zbędny we własnym domu. A potem, kiedy kolejny raz miałem przyjechać do Polski, mama poprosiła mnie, żebym zatrzymał się w hotelu. Moja siostra była w ciąży. Potrzebowała spokoju. A mieszkanie należało teraz do niej. Mama wszystko na nią przepisała.

Pociąg wiózł mnie do rodzinnego miasta, ale nikt tam na mnie nie czekał. W przedziale byłem tylko ja i jeszcze jeden pasażer. Też wracał z pracy. Przed nami była jeszcze długa droga, dobra okazja, żeby sobie porozmawiać.

Jurek uważnie wysłuchał mojej smutnej historii.

– Sam los ci mówi, że powinieneś myśleć o sobie, a nie dbać o innych, – uśmiechnął się mężczyzna.

Historia mojego współpasażera była inna, ale był kiedyś w takiej samej sytuacji, co ja. Nikt w domu na niego nie czekał.

Jurek nie zamierzał przez całe życie pracować za granicą. Już niedługo będzie mógł wrócić do Polski i założyć własną firmę. Chciał się zająć kowalstwem artystycznym.

Z dziada pradziada, wszyscy w ich rodzinie byli lekarzami, a Jurek chciał być kowalem. Rodzice tego nie akceptują, są źli, że ich zostawił i że nie chce kontynuować rodzinnej tradycji i poświęcić się medycynie. Nie wierzyli, że ich synowi się uda. Powiedzieli mu, żeby nie wracał do domu, dopóki nie zmieni zdania i nie porzuci swojego niemądrego planu.

Ale Jurek po prostu chce być niezależny. Kupił już mieszkanie i samochód. Niewiele pozostało do spełnienia jego marzenia. Znalazł miejsce na przyszłą kuźnię, teraz musi tylko kupić sprzęt.

A mnie jakby otworzyły się oczy. Dlaczego przez cały czas myślałem tylko o mamie i siostrze? A co z moim życiem? Mam już dwadzieścia osiem lat, a tak naprawdę niczego się nie dorobiłem. Teraz będę odkładał na własne mieszkanie, żebym najpierw miał dokąd, a potem może i do kogo, przyjeżdżać.

Nie wróciłem wtedy do domu. Mój nowy znajomy zaprosił mnie do siebie.

A zaraz potem zadzwoniła matka. Zasugerowała, że moja siostra wkrótce urodzi i powinienem jej pomóc.

 Mamo, ona ma męża, – odpowiedziałem i odłożyłem słuchawkę.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *