Po 30 latach małżeństwa zdecydowałam, że chcę rozwieść się z mężem. Nie było to łatwe, ale podjęłam decyzję, ponieważ wierzę, że życie powinno być przeżywane tak, jak ja tego chcę. Moi krewni i przyjaciele uważają, że moja decyzja jest zła, ponieważ oznacza samotną starość.
Mój były mąż i ja pobraliśmy się dość młodo, miałam zaledwie 20 lat, kiedy założyliśmy rodzinę.Byłam szczęśliwa w małżeństwie, wychowaliśmy dwójkę dzieci, a teraz nasze dzieci są już dorosłe. Ale bliżej czterdziestki wszystko się zmieniło, dzieci dorosły, a ja i mój mąż zaczęliśmy się od siebie oddalać.
Coraz częściej chciałam być sama, i doszło do tego, że nie potrafiliśmy zamienić ze sobą ani słowa w ciągu dnia.
Rano w milczeniu przygotowywałam śniadanie, potem obiad i kolację, za które nie usłyszałam nawet dziękuję.
Często pytałam znajomych, czy u nich jest tak samo, a oni mówili, że i owszem może być, ale kto by myślał o zmianie współmałżonka teraz, w przededniu starości, kiedy już niedługo się zestarzeje – trzeba znosić to, co się ma.
Do pewnego stopnia podzielałam ich zdanie, ale z czasem coraz trudniej było nam być razem.
Mimo to długo nie decydowałam się na rozwód, nie wiedziałam jak zareagują moje dzieci i jak będzie mi się żyło samej.
Nie wiem nawet, czego się bałam, potępienia ze strony rodziny czy samotności.
W końcu bycie samemu w wieku 50 lat to wyzwanie, nigdy nie żyłam sama i nie wiem, co to jest.
W wieku 50 lat zebrałam się na odwagę, by porozmawiać z mężem i powiedzieć mu o wszystkim. Martwiłam się, jak to przyjmie, ale o dziwo przyjął to bardzo spokojnie.
Mój mąż ma 55 lat i nie interesuje go nic poza pracą i telewizją.
Po rozwodzie moje życie naprawdę się zmieniło, poczułam ulgę i wolność.
Sprzedaliśmy nasze mieszkanie, a ja kupiłam przytulną kawalerkę w bardzo ładnej, spokojnej okolicy
Może ktoś mnie osądzi, ale myślę, że zrobiłam dobrze dla siebie i dla niego, nigdy nie jest za późno, aby zacząć budować nowe życie.
Nigdy wcześniej nie miałam tylu myśli i pomysłów w głowie, zaczęłam się częściej uśmiechać, teraz ciężko mnie zdenerwować, moja drażliwość minęła jak zaczarowana.
To chyba mój nowy etap życia i planuję, żeby był pełen wrażeń.
Chcę żyć tylko dla siebie. Gotować jedzenie, na które mam ochotę, bez konieczności dostosowywania się do wszystkich. Sprzątać i prać, kiedy tylko zechcę.
W końcu zaplanować wakacje na własną rękę i wiele innych przyjemnych rzeczy, które są dostępne dla “samotników”.
Rozwód okazał się dla mnie krokiem w nowe życie.
Nasze dzieci już dawno dorosły i każde ma swoje życie, więc przyjęły to całkiem normalnie i były wyrozumiałe.
Rozwiedliśmy się po 30 latach małżeństwa i niczego nie żałuję.
Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.