Mamo, no co ty, czekałaś na zaproszenie na urodziny wnuka? – zapytał Piotrek.

Razem z koleżanką pojechałam do centrum handlowego. Ona chciała przymierzyć sukienkę, a ja poszłam tylko dla towarzystwa. Tam właśnie zobaczyłam teściową. Powiedziała mi, że przyjechała za zakupy, bo planuje obchodzić urodziny wnuka w sobotę.

Nasza synowa niedawno przeszła operację, dlatego zaprosiła ich do siebie, już zastawia stół, – opowiedziała 57-letnia Maria.

Syn tej kobiety stał się ojcem kilka tygodni temu. Artur ma 29 lat. Dziecko planowali od dawna, ale mieli problemy zdrowotne.

  • Starają się sami sobie radzić, nie wciągają rodziców w swoje sprawy. Nie mówili nam o problemach, sami się badali, sami leczyli. Aż Bóg im posłał dziecko, ale poród był bardzo trudny.

Dziecko urodziło się zdrowe, ale słabe – z porodówki przenieśli synową z wnukiem do szpitala. Przygotowywaliśmy się do wyjścia, ale Julia nie chciała wtedy widzieć nikogo, nie miała na to nastroju.

Maria jeszcze nie widziała wnuka, tylko zdjęcia syn przysyła. Młodzi rodzice nie myśleli jeszcze o oglądaniu, zajmowali się leczeniem i rozwojem dziecka.

Mama Julii postanowiła, że takie wydarzenie trzeba uczcić, więc wzięła inicjatywę w swoje ręce. Często bywała u dzieci, siedziała z wnukiem, ale żona Artura ciągle wyłączała ją z udziału.

Stosunki z synową były niezbyt dobre od samego początku, była dumna i władna dziewczyną. Julia trzymała teściową na dystans, nie uznawała jej za matkę ani krewną.

Maria nie narzucała siłą swojej pomocy, ale bardzo ciągnęło ją do wnuka. Kupiła wiele upominków w dniu urodzin dziecka, tylko że nie było sposobu ich przekazać. Wszystko czekało na zaproszenie, a go nie było. Artur opowiada, że wszystko się już ustabilizowało, ale żona wciąż nie jest gotowa na gości.

  • A tu zięć zadecydował, że będzie świętować, napełnili wózki produktami. Nawet już krewnych zaprosili, kilku przyjaciół. Organizują ucztę jak na cały świat…

Kilkanaście minut jeszcze porozmawiała ze zięciem i poszła dalej bawić się z koleżanką po sklepach. Potem przypomniała sobie, że w sobotę syn obiecał przyjechać i pomóc złożyć mebel.

  • Zadzwoniłam do syna, opowiedziałam o spotkaniu z mamą Julii. Zasugerowałam mu o świętowaniu, że niby mebel pozostanie w rozłożonym stanie. On przeprosił, powiedział, że w niedzielę złoży szafę. Ale ja tego niedzielnego dyżuruje, sama albo sąsiada poproszę.

Koleżanka nowo upieczonej babci podsłuchała rozmowę.

  • Ona mojego syna z pampersów zna. Przesłała pozdrowienia i życzyła mi udanego świętowania, a mnie nikt nie zaprasza? Swatka organizuje uroczystość, mogła by i mnie zaprosić, przecież zaprasza wszystkich krewnych. Koleżanka mnie przekonała, że jeszcze zadzwonią, bo jakie to święto bez własnej babci?

Nikt do niej nie zadzwonił, chociaż Maria przez całą dobę siedziała obok telefonu. Niechcianym gościem być też nie chciała, więc w sobotę usiadła na kanapie i oglądała swój ulubiony serial.

  • Oczywiście, się obraziłam. Przestałam dzwonić do syna i interesować się. Nie chcę już narzucać się. On przypomniał sobie o mnie dopiero następnego weekendu, chciał złożyć szafę. Powiedziałam, że sąsiad już wszystko zrobił, nie potrzebuję jego pomocy. Zaczął przepraszać, że ma teraz rodzinę, swoje troski i sprawy. A ja, nie jestem jego rodzina?

Przeszła mnie zażenowanie? Nawet na święto mnie nie zaprosili! Ale syn powiedział, że teściową nie trzeba zapraszać. Myślę, że babcie nie powinny czekać na zaproszenie. Może młodzi rodzice nawet nie myśleli o zaproszeniach, a teściowa przemilczała złośliwie. A co wy myślicie?

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *