Dzwonił każdego ranka i pytał, czy jadłaś śniadanie. Tego dnia telefon stanowczo milczał…

Jest przyzwyczajona do jego obecności. Po prostu jest i to wszystko. Rano zadzwonił do niej z pracy i zapytał: Czy miałaś czas na śniadanie?

„Panie, co za nonsens ci przeszkadza!” powiedziała ze złością.

Dawno, dawno temu robiła karierę, rozwiązywała ważne zadania, a on po prostu był w jej życiu. Po prostu zawsze był…

I jakby on też miał zadania i karierę, ale zapytał ją o śniadanie, a ona nie. Nie była przyzwyczajona…

Chociaż on wstawał do pracy o świcie. Ona nie wstawała tak wcześnie. Ciężko pracowała i była zmęczona. I nadal nie miała czasu na przygotowanie odpowiedniego śniadania.

Małżeństwo to partnerstwo.

W jej samochodzie zawsze były Snickersy w schowku.

On ostrożnie umieszczał je tam dla niej. Bo były korki, a do domu było daleko, a ona była głodna. I za każdym razem, gdy gryzła tego Snickersa, myślała: „To łajdak, on lubi Snickersa, a nie ja! A ja tylko przytyję od nich!”

Ale, dziwnym trafem, Snickers zawsze się przydawał. Bo bardzo chciało jej się jeść… I były korki. I ogólnie było smaczne…

Takie spokojne życie rodzinne. Bez namiętności i wysokiego napięcia. On po prostu był. Był. I cóż…

Kiedy został przyjęty do szpitala, wydawało jej się, że to tylko na tydzień. Ale teraz, gdy na to patrzyła, jej serce zamarło – tak się to często zdarza…

Pracowała tak samo ciężko, miała termin, nowy projekt, a potem tak nagle się pogorszyło…

Powiedział jej, że nie musi przychodzić do niego – dobrze go karmią, a lekarstwa są, i ogólnie jest jak w sanatorium.

Kiedyś przyszła do pracy i nagle poczuła, że ​​czegoś jej brakuje.

Po raz pierwszy nie zadzwonił i nie zapytał, czy jadła śniadanie… I po raz pierwszy w życiu poczuła się nieswojo i przestraszona…

Potem dostała telefon z oddziału intensywnej terapii. Stan jego zdrowia pogorszył się.

Pędziła do niego przez całe miasto, błagając tylko o jedno: aby mu się poprawiło, aby było wszystko jak dawniej. Znowu były korki, sięgnęła do schowka po rękawiczki, ale tam nie znalazła zwykłego „Snickersa”.

Przez jeden dzień siedziała na kanapie w szpitalu. Była zmęczona łzami, zmęczona modlitwą, myślała tylko o jednym: „Dlaczego? Dlaczego to się stało? Przecież wszystko było w porządku!” Siwowłosy Anioł usiadł obok niej na kanapie.

  • Najgorsze jest to, że on odchodzi…

Kobieta spojrzała na niego przerażona. Jej gardło zacisnęło się ze strachu.

  • Chcesz to zmienić?
  • Tak! Tak! Powiedz mi, co mam zrobić? Zrobię wszystko, żebyśmy byli razem!!!
  • Kup mu Snickersa – powiedział cicho Anioł. – Bardzo ich kocha.

Przebiegła przez całą noc do jedynego sklepu otwartego nocą. Piekący wiatr prawie powalił ją na ziemię, mróz parzył jej policzki, a ona biegła i biegła, nie widząc niczego wokół.

  • Masz szczęście… Został tylko jeden… Dawno nie było dostawy… – mówiła tłusta sprzedawczyni, kładąc sztabkę na kasie.

Rano kobieta odzyskała przytomność na kanapie. Do niej podszedł pielęgniarz.

  • Przepraszam, że cię budzę, twój mąż został przeniesiony do pokoju wspólnego. Możesz go zobaczyć.

Kobieta ledwo otworzyła oczy. Nie wiedziała, gdzie jest, co się z nią stało, czy to sen czy rzeczywistość, rzeczywistość czy wizja.

Otworzyła swoją gorącą dłoń – zmięty, rozpuszczony Snickers leżał na niej.

  • Moja ukochana – uśmiech igrał na wyblakłej, bladej twarzy mężczyzny.
  • Jak bardzo dbasz o mnie…

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *