Pewien mężczyzna stracił ukochaną żonę. Żyli razem przez prawie czterdzieści lat. Pewnego dnia przyszła do niego we śnie, a on odnalazł sens życia

Jego żona zawsze wiedziała, kiedy jej mąż przyjdzie lub zadzwoni, nawet jeśli nie uzgodnili tego wcześniej. A on szedł do sklepu i kupował to, o co żona zapomniała go poprosić. Ona zapominała, a on i tak kupował to, czego potrzebowała.

Odgadywali nawzajem swoje myśli i zawsze wiedzieli, czy jedno z nich jest chore lub ma kłopoty. Wielu kochanków zna ten związek, chociaż wielu naukowców zaprzecza temu i uważa to za zbieg okoliczności.

Oczywiście strata była ciężka. Prawie nie do zniesienia. I ten starszy człowiek bardzo cierpiał. Zrozumiał, że to normalne cierpienie. Że musi być ból. Że strata była ogromna i nieodwracalna. Ale starał się jakoś złagodzić ból. Tabletki dawały mu możliwość przespania się chociaż czasami. Ale to było za mało. Jakie słowa mogą pocieszyć po takiej stracie i dać siłę do życia?

“Wdowiec, co za smutne słowo!” powtarzał żonie w myślach, a czasem na głos. W snach przytulał ją, czuł jej oddech i zapach! Ale otwierał oczy w ciemności i samotności. Zapominał się i chciał powiedzieć jej coś ciekawego lub zabawnego, co właśnie przeczytał lub zobaczył – szedł do sąsiedniego pokoju i po drodze przypominał sobie, że nie ma nikogo, komu mógłby to powiedzieć…

Jego dusza bolała, a serce było złamane. Fizycznie czuł te ostre fragmenty w klatce piersiowej… To było bardzo bolesne. Cały świat stał się pusty i szary, zimny. Życie stało się ciężarem, ciężką pracą, jakbym musiał dotrzymać terminu…

Pewnej nocy żona zwróciła się do niego i powiedziała z wyrzutem: “Wiesz, Adam, środki przeciwbólowe to środek przeciwbólowy. Musisz zmniejszyć ból, rozumiesz? Jest dużo bólu. A ty w żaden sposób nie możesz dosięgnąć swojego. I będzie ci łatwiej!” – żona pocałowała męża, a on się obudził.

Myślał o słowach żony i prawie nadepnął na szczeniaka, który zamarzał w pobliżu wejścia. Biedactwo czołgało się, pokryte szronem. Adam podniósł szczeniaka i zaczął go badać. Biedny szczeniak trząsł się, jego łapy były prawdopodobnie zamarznięte i był bardzo mały. Mały, nieszczęśliwy kundel.

A tego człowieka odciągnięto od jego ponurych myśli, a nawet od jego strasznego zamiaru. Zadzwonił do swojej pracy, ostrzegł ich i sam pojechał do kliniki weterynaryjnej. I zapłacił za leczenie psa – nawet nogi zostały uratowane. Obie nogi i ogon. A potem musiałem zabrać szczeniaka do domu – nie do schroniska. I tam musiał kontynuować leczenie, bo pies nadal był wyczerpany i chory.

I ten człowiek ze zdziwieniem zauważył, że jego ból się zmniejszył. Tylko kropelka. Mikron mniej, ale mniej! A jego żona spojrzała na psa ze zdjęcia i uśmiechnęła się. I jakoś łatwiej było oddychać w domu. I pojawiło się niesamowite uczucie; ten człowiek zaczął zauważać tych, którzy cierpią. Nigdy wcześniej tego nie zauważał!

Teraz zobaczył słabą staruszkę, która ledwo mogła chodzić, opierając się na lasce. Ledwo niosła torbę z chlebem… A on próbował pomóc, wesprzeć, dać! Zobaczył głodnego kota, który siedział przy drzwiach sklepu. Nikt nie dał mu ani okruszka.

Nakarmił go, mimo że go zbesztali. Czuł głód kota. Widział chorych, słabych, nieszczęśliwych, starych… A on próbował pomagać, jak tylko mógł. Pomagał, jak tylko mógł.

I zgłosił się na ochotnika do ekipy ratunkowej. Ból nie zniknął całkowicie, to niemożliwe. Ale stracił na ostrości.

A ten człowiek żyje, przynosi korzyści innym, dobrze śpi w nocy – jest bardzo zmęczony. Ale wciąż czuje, jak żona delikatnie głaszcze go po głowie, jak zawsze. I nie sprawia mu to bólu.

Ponieważ znalazł sposób na zmniejszenie cierpienia. Po prostu w rozpaczliwym stanie trzeba zacząć nie od siebie. Trzeba zacząć od innych, którym można pomóc…

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *