Moja rodzina uważa, że jeśli żyję lepiej niż oni, to po prostu jestem zobowiązana pomagać wszystkim. Mam dodatkowe mieszkanie, które nie pozwala im spać spokojnie. Ja jednak nie uważam, że jestem winna komuś czegokolwiek.

Moi krewni uważają, że jeśli żyję lepiej niż oni, to muszę wszystkim pomagać. Ale odmówiłam i teraz stałam się ich wrogiem. Chcę się więc dowiedzieć, w czym się mylę.

Mój mąż i ja jesteśmy razem od 25 lat, żyjemy dobrze, w dobrobycie, znacznie lepiej niż większość naszych przyjaciół i krewnych, a niedawno wydaliśmy za mąż naszą jedyną córkę.

Tu też mieliśmy szczęście: nasza Ania wyszła za bogatego faceta, on ma bardzo zamożną rodzinę, a my szybko trafiliśmy na swatów i zaprzyjaźniliśmy się. Teraz często się spotykamy, spędzamy razem wakacje, odwiedzamy się i już marzymy o wspólnych wnukach.

Chociaż zawsze mieliśmy dobre życie, staraliśmy się go nie reklamować, ponieważ mój mąż zawsze lubił powtarzać, że szczęście kocha ciszę. Dlatego nigdy nie obnosiliśmy się z naszym bogactwem, aby nasi krewni i przyjaciele nie byli zazdrośni. Anna chodziła do zwykłej szkoły, potem sama poszła na studia, a ubiorem nie różniła się od rówieśników.

Kiedy Anna miała dziesięć lat, mój mąż i ja zdecydowaliśmy się kupić dla niej mieszkanie. Później wynajmowaliśmy to mieszkanie, gdy nasza córka dorastała. Ale nikomu o tym nie powiedzieliśmy. Ani przyjaciołom, ani kolegom z pracy, ani krewnym, bo nie chcieliśmy, żeby wiedzieli.

Mój mąż jest sierotą, wychowywała go babcia, więc praktycznie nie ma krewnych. Moja sytuacja jest zupełnie inna, mam wielu krewnych: dwie siostry, kuzyna i siostrę. Wszyscy żyją dobrze, ale nie tak jak my.

Nigdy nie prosili nas o pomoc, nikt nawet nie próbował jej zaoferować, ale wiedziałam, że nasze życie jest dyskutowane. Kiedy latem wyjeżdżaliśmy na wakacje, moja młodsza siostra wzdychała gorzko, a starsza zaciskała usta. Po co więc drażnić ludzi swoim sukcesem?

Pięć lat temu, kiedy Ania była już na studiach, postanowiliśmy z mężem zrobić porządny, kosztowny remont jej przyszłego mieszkania.

Ania właśnie poznała swojego przyszłego męża, ale nic nie wiedzieliśmy o planach przyszłych swatów. Rodzice jej zięcia zbudowali dla siebie dom i planowali zostawić swoje mieszkanie nowożeńcom. Po ślubie teściowie przekonali nowożeńców, aby zamieszkali w ich mieszkaniu, a my długo zastanawialiśmy się, co zrobić z naszym mieszkaniem i byliśmy skłonni pomyśleć, że ponownie je wynajmiemy.

Od tego wszystko się zaczęło. Syn mojego kuzyna przyszedł odebrać ogłoszenie. Kiedy krewny mnie zobaczył, ucieszył się i pomyślał, że jako rodzina damy mu zniżkę, ale ja i mój mąż nie mieliśmy takich planów.

Następnego dnia zadzwoniła do mnie moja starsza siostra i też zaczęła narzekać – moja córka i jej mąż wynajmują takie malutkie mieszkanie, a mieszkanie ciotki stoi puste!

Wyjaśniłam jej, że nie zamierzam wpuszczać do mieszkania żadnych krewnych, remonty są zbyt kosztowne. Ale siostra nie zrozumiała, zaczęła mnie karcić za chciwość.

Za nią stanęła nawet moja mama i zaczęła mi mówić, żebym pozwoliła mojej siostrzenicy mieszkać w mieszkaniu za darmo, tylko niech płaci za media.

Ale nie chcę opłat za media, w takich sytuacjach lepiej nie mieć interesów z rodziną, a i my nie będziemy mieli na nadmiarze.

Mojemu mężowi jest łatwiej, nie ma krewnych i nikt na niego nie naciska, tak jak na mnie. Wszystkim odmawiam, obrażają się i nazywają mnie chciwą.

Jeśli chodzi o trudne sytuacje, np. problemy zdrowotne, to jest to oczywiste, że trzeba pomagać. Ale w tym przypadku… Nie uważam, że jestem winna swoim krewnym. Czy mieli prawo obrazić się na mnie z tego powodu?

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *