Maria odliczała dni w kalendarzu do długo wyczekiwanej emerytury. A teraz nadszedł ten dzień, ale nie jest szczęśliwsza

Maria nienawidziła swojej pracy. Nowy szef, twardy człowiek, przyszedł do firmy. Wprowadzał presję na pracowników, wygłaszał obraźliwe żarty i komentarze, wymagał, aby wszyscy mówili mu wszystko – kto co powiedział i kto popełnił błędy.

Sytuacja stała się trudna. Nic nie dało się zrobić, ponieważ ów szef był krewnym właściciela firmy. Marii pozostawał rok do emerytury. Odejście wydawało się niebezpieczne, nieopłacalne, a nawet bezcelowe. Zatem zdecydowała się na pewien krok: stworzyła “album odejść” – kalendarz, w którym skreślała dni. Każdy minął dzień oznaczał kolejny skreślony.

Tak więc Maria oczekiwała na swoją emeryturę, aż nadszedł ten długo oczekiwany moment. Był to dzień wyzwolenia, który nadejdzie prędzej czy później. Wreszcie mogła pozbyć się łańcuchów rutyny. Maria bardzo się postarzała w tym czasie. Czuła się osłabiona i zmęczona, poruszając się z trudem. Widoczne były zmarszczki, sińce pod oczami, depresja…

Jednak na emeryturze nie pojawiła się żadna radość – pozytywna zmiana. Maria żyła jakby w więzieniu własnego umysłu. Każdego dnia przekreślała dni, bez wyjątku. Nie potrafiła dostrzec niczego dobrego, choć przecież istniały dobre rzeczy. Miała przyjaciół w pracy, wdzięcznych klientów obdarowujących ją prezentami i miłymi słowami. Jej wyniki zawodowe były imponujące. Stanowiła wzór do naśladowania dla młodych specjalistów i zdobyła szacunek w zespole.

I, co najważniejsze, była wiosna, potem lato, ciepłe i radosne, potem złota jesień z deszczami, potem śnieżnobiała zima, potem znów zieleniły się drzewa i kwitły kwiaty… Miała męża, syna z rodziną, kota, wycieczki na wieś, kino, kawiarnie, spacery wzdłuż nabrzeża – i nic z tego nie zostało.

Nie pozostało ani jedno dobre wspomnienie czy odczucie. Cały czas trwała owa ponura oczekiwania i przekreślania dni życia. Myśl o tym, że “czas mija”, wciąż się nawracała.

Czas faktycznie upływa szybko. Jednak to my również mamy swoje upływające dni, zarówno te dobre, jak i złe. W tym czasie, gdy patrzymy wstecz, niekoniecznie widzimy tylko złe aspekty.

Musiała podjąć decyzję – albo rzucić pracę, zaryzykować, zrezygnować, uciec, jakby uciekał więzień. Albo mogła zaakceptować sytuację, ale jednocześnie dostrzec również jej pozytywne strony. Żyć pełnią życia. I powiedzieć szefowi: “Twoje żarty mnie obrażają!” – i na tym zakończyć.

Tacy szefowie zazwyczaj są tchórzliwi. A szef, nawiasem mówiąc, został zwolniony dokładnie w dniu, w którym przeszła na emeryturę.

Nie ma potrzeby skreślać i liczyć dni. Nie ma potrzeby błagać, by czas szybko przeminął. On już tak czy inaczej przemija zbyt szybko.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *