Po tym spotkaniu byłem jakby oszalały na jej punkcie. Nie wychodziła mi z głowy. Ale były pewne problemy

To typowa sytuacja piątkowego wieczoru. Jestem wolnym chłopcem, pracuję w udanej firmie, wyglądam całkiem nieźle jak na swoje 37 lat, więc dziewczyny często same się ze mną zapoznają. Ale tego wieczoru podszedłem sam do pięknej i atrakcyjnej osoby w kawiarni.

Rozpoczęliśmy rozmowę. Wkrótce znaleźliśmy się w jednym pokoju w hotelu niedaleko baru. Po wspaniałej nocy obudziłem się w podniesionym nastroju, spodziewając się kontynuacji naszej znajomości. W tym czasie dziewczyna kierowała się do łazienki. Przymknąłem na moment oczy, zdremowałem i gdy się obudziłem, okazało się, że pokój jest pusty.

Nie miałem już jej numeru telefonu ani innych znaków rozpoznawczych. Oczywiście, naturalnie, nie zostało mi to. Nawet kilka razy wracałem do tej samej kawiarni, próbując ją tam spotkać.

Kiedy już prawie się uspokoiłem, zostawiając myśli o dziewczynie i zakładając, że los sam się nim zajmie, nagle się spotkaliśmy. Zetknęliśmy się na firmowym przyjęciu. Rozpoznałem ją od razu, chciałem podejść od tyłu i ją przytulić, dobrze, że nie dałem się ponieść emocjom. Okazało się, że to żona mojego szefa.

Po tym spotkaniu byłem jak opętany nią. Nie mogłem o niej zapomnieć. Niestety, coraz częściej zaczęłem ją widywać w trakcie podróży służbowych. Szef zaczął ją zabierać ze sobą (albo ona specjalnie się prosiła, żeby mnie dręczyć). Podobało jej się obserwowanie mojej bezsilnej miłości. Od tego czasu toczę wewnętrzną walkę: ciągnie mnie do niej, ale boję się stracić pracę, i nie wiem, czy nasze uczucia są odwzajemnione, czy też ona nie wyda mnie szefowi. Czy lepiej jest zapomnieć, czy przynajmniej spróbować walczyć o swoje szczęście?

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *