Stałam w progu, sparaliżowana. Serce waliło mi tak mocno, jakby miało zaraz wyrwać się z piersi. Ciemność w domu była gęsta, duszna, jakby skrywała coś złowrogiego. Z wnętrza dobiegały kroki. Cichy szept. A potem:
— Elena?
Głos był znajomy — słaby, pękający. To była moja siostra, Sofia. Tak, to była ona. Ruszyłam do środka, ostrożnie. Blada poświata z okna rzucała cienie na podłogę. Pośrodku pokoju ktoś klęczał — tyłem do mnie.
— Sofia? szepnęłam.
Odwróciła się powoli. W oczach miała łzy.
— Nie powinnaś tu być… To wszystko się skomplikowało.
I wtedy go zobaczyłam — mężczyznę klęczącego obok niej. Przez chwilę myślałam, że to Patrick. Ale nie, to było niemożliwe. On przecież nie żył. Był pogrzebany. A jednak… ten mężczyzna wyglądał niemal identycznie. Te same rysy twarzy, ten sam wzrok — tylko zimniejszy, obcy.
— Kto to? zapytałam drżącym głosem.
Sofia spojrzała na niego i wyszeptała:
— To Lukas… Szantażował mnie. Groził, że ujawni wszystko.
Zaprowadziła mnie do innego pokoju — małego gabinetu. Wszędzie porozrzucane zdjęcia, listy, notatki. Na biurku — fotografia Sofii i Patricka, uśmiechnięci, bliscy. Ale w rogu — Lukas. Zdjęcie z jakiejś willi w górach. Obok listy. Groźby. Manipulacja.
— Kazał mi przyznać się, że go kochałam. Że to wszystko była farsa. Że zdradzałam wszystkich.
— Czy… to prawda? zapytałam.
Sofia przytaknęła, ze łzami w oczach:
— To był błąd. Chwilowe zauroczenie. Ale on to wykorzystał.
Listy mówiły same za siebie. Szantaż. Zdjęcia z inną kobietą — Marią. Lukas był jak pasożyt, wplątany w nasze życie. I wtedy wszedł do pokoju. Drzwi zamknęły się z trzaskiem. W ręce trzymał pistolet.
— Nikt nigdzie nie idzie, powiedział cicho. Dopóki nie usłyszę prawdy.
Twarz spokojna. Oczy zimne. Sofia cofnęła się do mnie. Lukas wskazał na kopertę z wyznaniem:
— Chcę, żeby to powiedziała. Na głos. Że wybrała mnie.
Sofia milczała. Potem uniosła głowę, wzięła kopertę i położyła ją na stole:
— Tak. Miałam z nim romans. Przez chwilę go kochałam. Ale teraz wiem, kim jest. Kłamcą i manipulatorem.
Lukas uśmiechnął się. Podniósł kopertę. Odłożył broń. I ruszył do drzwi.
— Jeśli nie powiecie tego publicznie — za trzy dni trafi to do mediów.
I wyszedł.
✦ Cisza po burzy
Zamarłyśmy. Sofia spojrzała na mnie:
— Co teraz?
— Idziemy na policję. On nie może nas kontrolować.
✦ Na komisariacie
Złożyłyśmy zeznania — o liście, szantażu, groźbach. Policjant wysłuchał nas uważnie.
— Jeśli wszystko się potwierdzi, zatrzymamy go. Ale musicie być ostrożne. Tacy ludzie nie odpuszczają łatwo.
Kilka dni później Lukas został namierzony — wynajął pokój pod fałszywym nazwiskiem. Groźby już były publiczne, ale miałyśmy wszystko udokumentowane.
✦ W sądzie
Sprawa trafiła do sądu. Sofia zeznała. Przedstawiłyśmy listy, zdjęcia, nagrania. Sąd uznał, że Lukas stosował przemoc psychiczną i szantaż. Został skazany w zawieszeniu i objęty nadzorem.
✦ Nowy początek
Po wszystkim zostałyśmy razem. Prawda nas nie rozdzieliła. Przeciwnie — zbliżyła nas.
— I co teraz? zapytała Sofia wieczorem.
— Teraz… żyjemy, odpowiedziałam.
