Syn wilczycy. W tym worku, owiniętym w starą wilczą skórę, jej syn spokojnie zasadził.

Galina stała w pobliżu ciemnej piołunu, zimna woda wydawała się ponura i przerażająca. Serce zamarło na chwilę, ale potem znów biło, głucho i przerywane, jakby próbowało wyrwać się z piersi.

Płatki śniegu, które wyglądały jak maleńkie krople niebiańskich łez, stopiły się na jej twarzy, opadły na luźne włosy i paczkę, którą trzymała.

W tym pakiecie, owinięty w starą wilczą Doha, spał jej syn. Słodko klapsował we śnie, spokojny i ufny, nieświadomy tego, co się wokół niego dzieje. Galina szlochała, a jej serce zacisnęło się z goryczy. “Kropla w kroplę wkręcił się w Heroda!”przemknęło jej do głowy, gdy przypomniała sobie, kto był przyczyną jej nieszczęścia.

Kobieta uklękła na oblodzonej krawędzi. Wiatr ucichł, jakby był wstrząśnięty obrazem, który się otworzył: matka, dziecko i woda gotowa przyjąć ofiarę.

Ostatnie wydarzenia zawirowały przed Halina. Rok temu była doskonałą uczennicą i dumą szkoły. Szczęśliwa i wesoła, pewnego majowego dnia szła razem z koleżankami, gdy nagle stanęła przed wysokim nieznajomym z plecakiem na plecach. Dziewczyny roześmiały się i pobiegły dalej, a Galina, podnosząc głowę, spojrzała na młodego mężczyznę. Jego niebieskie oczy, iskrzące się śmiechem-w nich jakby utonęła.

“Geolog, Przybysz” – przemknęło jej do głowy. Spotkali się w chwili, gdy świat wydawał się taki prosty i beztroski. Była młodą syberyjką przez siedemnaście lat, a on był moskiewskim inżynierem geologiem, który przybył na badania.

Rozmawiali przez długi czas, śmiali się, czytał jej wiersze, nie własne, ale tak wzruszające, jakby napisane specjalnie dla niej, Galiny.

Galina przypomniała sobie, jak jej policzki płonęły ze wstydu, gdy patrzył na nią niebieskimi oczami. Poczuła, że między nimi prześlizgnęła się iskra, która może oświetlić cały świat. Wieczorem, kładąc się spać, przeglądała w pamięci każdy szczegół ich spotkań i wyobrażała sobie, jak będą razem, jak zbudują Dom i będą mieli dzieci.

Bajka zakończyła się nagle i nagle. Na początku lipca Siergiej wrócił do Moskwy, kończąc zbieranie wszystkich niezbędnych próbek. Nie pożegnał się z Galiną i wyjechał bez wyjaśnienia. Ich krótki romans w tajdze okazał się tylko krótkim epizodem w jego życiu. Wesoły i opalony, oddał próbki, zgłosił się w podróż służbową i pojechał na wakacje z żoną i synem na wybrzeże Morza Czarnego. O Galinie już nie myślał.

Niespodziewane wieści
A Galya chodziła po obozie geologów, próbując dowiedzieć się czegoś o Siergieju. Szef ekspedycji, starając się nie patrzeć jej w oczy, w końcu powiedział jej, że nie może podać adresu Siergieja, ponieważ ma rodzinę — żonę i małe dziecko i nie powinien jej niszczyć.

Ta straszna wiadomość zabrzmiała dla dziewczyny jak grzmot z jasnego nieba. Opuszczając ramiona, powoli wędrowała w kierunku wsi, ale nagle poczuła, że głowa się kręci, a oddychanie staje się coraz trudniejsze. Galya wkrótce zemdlała i upadła na trawę…

Galya odzyskała przytomność w namiocie lekarza geologów. Przed nią stała niska lekarka o dobrych oczach i zmarszczkach na czole. Jej spojrzenie było pełne niepokoju.
“Jeszcze dziecko! – pomyślał lekarz. “Sama mam w mieście taką samą głupotę”.
– Lepiej? – co? – spytała kobieta, próbując uspokoić dziewczynę. A potem powiedziała:
– Cóż, dziewczyno, jesteś w ciąży.

Początkowo Galia nie rozumiała, co powiedział lekarz. Ciągle owijała włosy wokół palca, jakby to mogło coś zmienić. Jednak nagle do niej dotarło. Dziewczyna znów opadła na kanapę, nie wierząc własnym uszom.

– Co? Oczy gali zaokrąglone.
– Co się tak martwi? – uspokoiła ją lekarz. – Nie jesteś pierwsza ani ostatnia. Dla nas, kobiet, rola matki natury jest przygotowana-rodzić i wychowywać dzieci. Sama dojdziesz?

Galya wstała cicho i powoli wyszła z namiotu, unikając spojrzenia geologów.

Nie podzieliła się ciążą z babcią ani nie zdradziła sekretu najlepszej przyjaciółce Tamarze. Jej serce jakby zamarzło, a wszystkie marzenia o wstąpieniu do instytutu teatralnego, które pielęgnowała, rozpadły się jak domek z kart.

Każdego dnia wstawała rano, jakby zgodnie z harmonogramem pomagała babci w domu, ale jej myśli były dalekie. Przez długi czas siedziała przy oknie, wpatrując się obojętnie w ścieżkę prowadzącą do lasu i milczała, jakby słowa mogły zniszczyć jej kruchy świat.

Babcia Dunya, mądra i wnikliwa kobieta, wkrótce sama domyśliła się, co dzieje się z wnuczką. Niecenzuralnie zbeształa “wietrznego gościa stolicy” – Seryoga i wszystkich przybyłych geologów w tym samym czasie, zaczęła namawiać galę:
– Nie cierp! Chłopiec się urodzi, dorośnie, zostanie twoim asystentem. Jeszcze nie jestem stara. A jeśli spotkasz dobrego człowieka, poślubi cię i dziecko.

Słowa brzmiały pocieszająco, a Galina po raz pierwszy zdała sobie sprawę, że rodzi się w niej nowe życie. . Przycisnęła się do kolan babci i płakała, a ta delikatnie pogłaskała ją po głowie, ledwo powstrzymując łzy. I ona też nie miała życia i została z małym dzieckiem w ramionach. A kiedy córka dorastała, zostawiła roczną wnuczkę i zniknęła w bezkresnych przestrzeniach Rosji, nie dając o sobie znać przez wiele lat. Babcia opiekowała się dziewczyną najlepiej, jak potrafiła, ale nie mogła jej uratować, przeoczyła. Czas leczy rany, ale pozostawia blizny w naszych sercach.

Marzenia o graniu na scenie wydawały się teraz odległe i nieosiągalne, Galya nie mogła znaleźć pracy-po pierwsze dręczyła go straszna toksykoza, a po drugie plotki krążyły po wiosce. Wiejskie kobiety Na ulicach wskazywały na nią palcami, chichocząc cicho za plecami i rzucając osądzające spojrzenia. Byli koledzy z klasy uśmiechali się na spotkaniu, a koleżanki przestały komunikować się z Galeą. Nawet Tomka, zaczerwieniona ze wstydu, szepnęła na pożegnanie: “Mama zabroniła mi przychodzić do ciebie … ach, Galya, jak to…” i szlochając uciekła.

A potem nagle zmarła Baba Dunya. Wyszła rano do sieni, usiadła na ławce i już nie wstała.

Galya urodziła dzień po pogrzebie. Nie mieli czasu zabrać jej do szpitala, a opady śniegu były takie, że nie można było przejechać ani samochodem, ani łodzią podwodną. Poród przyjął sąsiad Weterynarz, mówiąc, że nie ma dużej różnicy między rodzącą kobietą a zwierzęciem.
Ostatniego dnia lutego Galya została matką zdrowego, głośnego chłopca. Kobieta, która brała poród, odchodząc powiedziała:
– Spójrz, ona jest mała, a bohaterka urodziła.
Kiedy zamknęły się za nią drzwi, Galya płakała jak Kobieta, samotna i skazana na zagładę…

Podeszła bliżej i spojrzała na czarną wodę. Lepiej od razu zakończyć to żałosne życie. Teraz to się skończy, a ona i jej syn na zawsze opuszczą ten niegdyś miły, a teraz wrogi i okrutny świat.

Wilczyca

Wyczerpana Siwa wilczyca leżała na śniegu, przyciskając do niego brzuch. Zimny wiatr przenikał jej sierść, ale nie zauważyła tego, skupiając się na błyszczących lodach zwisających z gałęzi sosen. Pragnienie płonęło jak ogień w środku, a ona lizała lodowate krople, próbując ją ugasić. Ten dzień był szczególnie trudny: po powrocie z polowania wilczyca odkryła dwa zamarznięte wilki-Ostatnie potomstwo. Mróz, który uderzył w nocy, załatwił sprawę. Długo próbowała je rozgrzać, popychała do spuchniętych sutków, lizała zamarznięte pyski, mając nadzieję, że uda jej się przywrócić je do życia, ale jej wysiłki poszły na marne. Nie tak dawno temu zmarł jej mąż-wilk, a teraz nie ma młodych.

Serce wilczycy pękało z bólu i nie mogąc poradzić sobie z żalem, wyła. Jej długie wycie rozeszło się w cichą zimową noc. Krążyła po swoim legowisku przez kilka godzin, a ten wyczerpujący bieg wyczerpał całą jej siłę. W końcu wyczerpana wilczyca postanowiła zejść do rzeki w nadziei, że lodowata woda ugasi jej pragnienie.

Nagle swoim ostrym instynktem wilczyca złapała nowy zapach, który wzbudził w niej zainteresowanie. Uniosła nos i skierowała się w stronę, z której płynął zapach. Zapach ją zwabił, uspokoił i napełnił dawno zapomnianymi uczuciami. Nad rzeką zauważyła niejasną postać i zamarła, wstrzymując oddech i starając się nie wydawać żadnego dźwięku.

Nagle postać poruszyła się, a wilczyca zdała sobie sprawę, że przed nią stoi człowiek — najgorszy wróg wszystkich zwierząt. Jej usta mimowolnie się uśmiechnęły, odsłaniając ostre kły, włosy na plecach stały na końcu. Przyglądając się uważnie mężczyźnie, zauważyła, że nie ma kija, jak się spodziewała. Zamiast tego trzymał paczkę wydzielającą magnetyczny zapach, który sprawiał, że jej serce biło szybciej.

Stara wilczyca zauważyła, jak mężczyzna położył paczkę na śniegu i popchnął ją do wody. Nie miała wątpliwości, że w środku jest jedzenie, które da jej siłę do kontynuowania walki o życie. Zapominając o ostrożności, drapieżnik szybko podbiegł do paczki. Chwyciła go zębami i ześlizgnęła się łapami po lodowatym naście, ukryła się za wzgórzem.

Galina była odrętwiała, widząc ogromną ciemną bestię pędzącą prosto na nią z płonącymi oczami. Wydawało jej się, że pojawił się znikąd.
“Diabeł!- szepnęła i zemdlała.

Galina została znaleziona następnego dnia. Promienie słońca, przebijające się przez chmury, oświetlały spokojny i śnieżnobiały brzeg rzeki. Jednak ten spokój kontrastował z przerażeniem uchwyconym w oczach dziewczyny. Jej szkliste spojrzenie dziko patrzyło na coś nieznanego i być może strasznego, co na zawsze zamarzło przed nią. Usta były wykrzywione w cichym krzyku, jakby próbowała coś powiedzieć, ale słowa utknęły w gardle, nie znajdując wyjścia.

Myśliwy

Zima niechętnie opuszczała ziemie syberyjskie, stopniowo wycofując się na północ. Hałaśliwe wiatry przypominały zimno, ale wszędzie widać było protaliny, a ptaki radośnie ćwierkały, zapowiadając rychłe nadejście ciepła.
Tyga budziła się po długim zimowym śnie. Pierwiosnki zapalały się jasnymi plamami na polanach: matka-macocha, przebiśniegi, światła.

Szara wilczyca spieszyła się do swojego legowiska, zacierając ślady, aby nie wykryć swojej obecności. W zębach niosła złapanego zająca, który dziś rano stał się jej ofiarą. Zaangażowany świt pomalował szczyty majestatycznych cedrów różowym płomieniem, tworząc czarujący obraz. Pod korzeniami jednego z cedrów, w jamie wyłożonej miękkim świerkowym świerkiem, znajdowało się mieszkanie wilczycy i jej szczeniaka.

Młode czekało na jej powrót. Był jeszcze bardzo mały i niezrozumiały dla swojej matki, ale żywy. Kiedy Młode zobaczyło wilczycę, radośnie jęknął i czołgał się do niej. Wilczyca położyła przed nim zdobycz, zręcznie rozerwała brzuch zająca i przystąpiła do posiłku. Niektóre, zwłaszcza miękkie kawałki, przeżuła, a następnie beknęła i położyła przed dzieckiem.

Ilustracje do opowiadania “syn wilczycy”, stworzone przez autora
Ale nie interesowało go mięso królika. Czołgając się pod brzuchem wilczycy, znalazł jej sutek i dość zmokł.

Nagle sierść wilczycy stanęła na końcu, jej wrażliwe uszy złapały hałas z góry i poczuła ostry zapach ścigającego ją obcego. Ostrożnie i cicho wilczyca opuściła legowisko i ukryła się pod starym cedrem, strzegąc wejścia do dołu, sprytnie ukrytego przez bujną roślinność. Dziecko ssało kość królika podczas zasypiania.
Prześladowca był sam. Doświadczony myśliwy pewnie podążał za wilczycą. Szary drapieżnik przycisnął się do ziemi. Mogła niezauważona uciec ze swojej kryjówki i ukryć się za padlinożercą, ale jej młode spało w legowisku i nie mogła go zostawić. Instynkt macierzyński przejął instynkt samozachowawczy i pozostała na miejscu.

Myśliwy podszedł do wejścia do legowiska i zatrzymał się. Wilczyca, wyczuwając zagrożenie dla życia swojego młodego, zamarła i przygotowała się do walki. Wciągając obcy zapach nozdrzami, zacisnęła całe ciało.

W ciągu swojego długiego życia przeszła wiele prób, była przywódczynią stada i nauczyła się przebiegłości zarówno ludzi, jak i wilków. Wygnana ze swojej poprzedniej rodziny i po utracie wilczaków nauczyła się przetrwać na własną rękę. Znalezione Młode stało się racją bytu starej wilczycy.

Mężczyzna, pogrążony trochę w korzeniach drzewa, w końcu zauważył właz do legowiska. Wyciągając broń przed siebie, ostrożnie zajrzał do środka. W tym momencie wilczyca skoczyła, wkładając całą swoją siłę w rzut. Mężczyzna upadł, a potężne kły pękły milimetr od jego gardła, oblewając myśliwego zapachem bestii. Mężczyzna stoczył się i skoczył na nogi, a Broń odleciała na bok.

Wilczyca ponownie skoczyła i przylgnęła do nadgarstka prawej ręki mężczyzny. Mężczyzna pomyślał, że może to jego ostatnia godzina. Drugą ręką po omacku znalazł nóż myśliwski za trzonem i dźgnął bestię. W tym momencie z nory rozległ się płacz, a oszołomiony myśliwy zobaczył w głębi nory małe ludzkie dziecko.

Wilczyca wydała ryk macicy i puściła rękę przeciwnika, skoczyła, blokując przejście do legowiska, chroniąc Młode i przygotowując się do ostatniej śmiertelnej bitwy. Jej sierść stała na końcu, jej oczy płonęły piekielnym płomieniem, a jej usta były Oskubane.

Po przypięciu do ziemi i szeroko rozstawionych łapach była gotowa zaatakować każdego, kto odważy się zbliżyć do swojego maleństwa.
Mężczyzna, nie wierząc własnym oczom, patrzył na dziecko w norze, a potem, ściskając zranioną rękę, zaczął się cofać. Krew płynęła z boku wilczycy.

Myśliwy podniósł broń, która odleciała na bok i wycelował w wilczycę. Drapieżnik nie odrywał wzroku od człowieka. Dziecko sięgnęło po nią, chwyciło futro swojej kudłatej matki i próbowało wstać, ale ponownie upadło na świerkową ściółkę. Broń drżała w zranionej dłoni myśliwego, palce nie były posłuszne, a obawiając się przypadkowego zranienia dziecka, które w jakiś sposób znalazło się w legowisku wilka, mężczyzna odłożył Broń.

Po ukryciu się za drzewami, oderwaniu rękawa od koszuli i zabandażowaniu ugryzionej przez wilczycę ręki myśliwy zamyślił się. Nie mógł zostawić dziecka, ale zrozumiał, że wilczyca nie odda go bez walki, a z uszkodzoną ręką nie będzie mógł oddać celnego strzału.

Postanowił więc poczekać, aż drapieżnik opuści norę. Myśliwy spędził noc w zasadzce, ale wilczyca nie spieszyła się z odejściem. Czaiła się. Z nory tylko czasami słychać było płacz lub radosne huczenie dziecka.

O świcie myśliwy zasnął. We śnie marzył o czarnej rzece z zaśnieżonymi brzegami i młodej kobiecie z dzieckiem w ramionach.

Przebudzenie było nagłe: Kruk krzyknął głośno, siedząc na gałęzi nad głową myśliwego. Z legowiska nie dochodził żaden dźwięk. Mężczyzna podszedł do niego ostrożnie i zajrzał do środka. Jego zdziwienie nie miało granic: wilczyca i dziecko zniknęły! Zdezorientowany myśliwy patrzył na opuszczone legowisko, gałęzie i starą wilczą Doha. Wilczyca wykorzystała chwilę, kiedy spał i porwała dziecko.
Mężczyzna wrócił do wioski i opowiedział o tym, co zobaczył. Mężczyźni uzbrojeni w to, co mogli, poszli przeczesać Las. Ale nikogo nie znaleziono. Wilczyca i dziecko zniknęły.

Pod koniec lata, około dwudziestu kilometrów od dawnego legowiska wilczycy, wśród gęstych jodeł geolodzy przypadkowo odkryli chłopca po sześciu miesiącach. Dziecko spało słodko na mchu, mocno przyciśnięte do boku bezdechowej wilczycy. Wyczuwając zbliżający się koniec, ” matka “zabrała dziecko na ścieżkę, z której często korzystali ludzie, przywracając” dziecko ” do ludzkiego stada.

Teraz nie pamiętam, czy przeczytałem tę historię w sieci, czy usłyszałem od kogoś, ale wydawało mi się, że fabuła będzie interesująca dla czytelników

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *