DINA I Vlad pobrali się zaraz po szkole. Teść kupił im trzypokojowe mieszkanie-nie tylko dlatego, że ożenił się syn, ale także dlatego, że synowa już nosiła dziecko i wyraźnie miała taki charakter, że raczej nie chce się zatrzymać na jednym. Czy Dina kochała Vlada – pytanie otwarte. Ojciec Vlada od dawna zauważył w niej wyrachowaną naturę, ale postanowił na razie milczeć: niech najpierw urodzi, a potem będzie widoczny.
Każdego dnia prośby Diny rosły. Vlad coraz bardziej się tym denerwował.
– Dean, po co ci teraz drogie futro? Po porodzie figura się zmieni — gdzie ją nosisz? Tylko do prowizji za bezcen?
– Nie kochasz mnie, skoro tak mówisz. Ale chcę tego futra, do niego-buty na wysokim obcasie i suknia wieczorowa z głębokim dekoltem.
– Mam już dość Twoich zachcianek. Masz mnóstwo ubrań. Nie będę znowu błagał ojca o pieniądze — i tak NAS zapewnia. Zwróć się do mamy, może zamiast wódki podrzuci pieniądze.
– TAK O mnie myślisz.…
– Nie, mówię prawdę. Sam nie rozumiem, jak się w ciebie wciągnąłem.
– Czy wstyd było się ze mną przyjaźnić, kiedy chodziłam w cudzych rzeczach? Kiedy moja matka je przyniosła?
– Dean, Kochałem cię, a ubrania nigdy nie miały znaczenia. Przez cały ten czas starałem się dać ci piękne. Na siedemnaste urodziny podarował futro-noś je.
– Nie pasuje mi teraz do brzucha. A zimą będzie w ogóle mało.
– Wytrzymaj do zimy — za kilka miesięcy już urodzisz. Załóż luźną kurtkę puchową. Proszę, bądź rozsądna.
Takie spory między małżonkami nie ustały ani na jeden dzień, dopóki nie nadszedł termin porodu. Vlad nie ustąpił w niczym.
Po urodzeniu córki Nasty Dina natychmiast zaczęła mówić o podróży do Egiptu.
– Mówisz poważnie? Zostawisz dziecko w domu? A karmienie piersią? zdziwił się Vlad.
– W końcu pozbyłam się ciąży i chcę żyć! Pojadę z koleżanką. Zgodziła się z Katyą. Niedawno urodziła, ale dziecko urodziło się martwe i przypadkowo trafiło do kliniki.
– Kto to jest?
– Tylko kobieta. Podczas krwawienia próbowała zatrzymać samochód, ale nikt się nie zatrzymał. Sama doszłam do naszego szpitala. Została sama, bez środków. Otrzymała pomoc i zgodziła się być nianią dla Nasty — karmić, opiekować się. Już mi pomaga. Bilety są zarezerwowane-jedzenie.
– Mam cię dość, Dina. Zrób jak wiesz-odcedził Vlad i wyszedł z komnaty.
Zabrał córkę ze szpitala bez żony. Wraz z nim przyjechała Katerina – wszystko zostało wcześniej uzgodnione. A Dina poleciała do Egiptu jeszcze wcześniej.
Pielęgniarka Katya została sama w pokoju komunalnym, gdzie wcześniej mieszkała jej zmarła matka. Pracowała w muzeum miejskim, ale po propozycji Vlada o zapewnienie i dobre wynagrodzenie zrezygnowała. Zakochała się w nastence jako rodzina-troska, pieszczota, cierpliwość — wszystko to dała dziecku bez reszty.
Minęły cztery lata.
W tym czasie Dina żyła cywilnym małżeństwem z rosyjskim emigrantem, który wyjechał za granicę w latach dziewięćdziesiątych i zdołał zgromadzić przyzwoitą fortunę. Życie z nim nie było łatwe: był niegrzeczny, despotyczny, nie zamierzał rejestrować związku, chociaż Dina spełniała wszystkie jego wymagania. Chodził z nim na imprezy towarzyskie, ale kiedy” bajka ” się skończyła, po prostu odwrócił się od niej.
Pamiętając Vlada-tego, który kiedyś ją kochał-Dina postanowiła wrócić. Wczesnym rankiem jej samolot wylądował na moskiewskim lotnisku. Po odebraniu bagażu pojechała taksówką do domu. Kierowca pomógł jej wnieść walizki do drzwi – za opłatą.
Po wyjęciu starych kluczy, które z jakiegoś powodu zachowały się, Dinah weszła. Zaskoczenie nie powiodło się. W sypialni Vlad nie był sam. Spojrzenie Diny padło na czyjeś kobiece stopy. Niemal krzycząc z wściekłości, oderwała koc i krzyknęła przeraźliwie:
– Jak mogłeś? Z tą Katką?! Zdradzasz swoją żonę!
Z sąsiedniego pokoju rozległ się płacz dziecka. Z drugiej sypialni wybiegła ciężarna Katerina w koszuli nocnej. Vlad usiadł na łóżku ziewając.
– O czym w ogóle krzyczysz? Obudziłam dzieci! Co tu robisz? Zarabiaj tam, w swoim Egipcie, i żyj sobie. Po co tu przyleciałaś?
– Jestem twoją żoną! Przyjechałam po Nastyę! Nie chcesz jej stracić, prawda?
– Za Nastynią? – Vlad się uśmiechnął. – Sama złożyłaś pozew o rozwód. Nie jesteśmy już mężem i żoną. Nawiasem mówiąc, oficjalnie odmówiła córki. A teraz-Wynoś się. Mam inne życie. Kasia jest jej mamą, są razem. Adoptowała Nastię. Więc jesteś dla nas nikim. WYJDŹ z mieszkania.
– Ale nadal mnie kochasz! A z nią… chwilowo. Przeprowadź ją, Vlad, cóż…
– Kasia urodziła mi Ludę – moją córkę. Teraz nosi syna. Mamy rodzinę. Kochamy się. Jest troskliwą matką, wierną żoną. A Ty jesteś przeszłością-powiedział spokojnie Vlad, zakładając bokserki. Delikatnie, ale zdecydowanie wypchnął Dinę za drzwi. Potem wyleciały jej walizki.
Taksówką Dina dotarła do Komunalnej. Po przekroczeniu progu pokoju odziedziczonego po matce zamarła w przerażeniu. Było tu brudniej niż w Budzie gasterskiej. Rano zabrała się do sprzątania, a wieczorem poszła do supermarketu — kupić jedzenie i zrozumieć, czy jest praca.
Recepcjonistka spojrzała na jej twarz-blizna na policzku po oparzeniu sprawiała, że wygląd był ostry. Dostałam ten ślad od swojego partnera-żeby inni mężczyźni nie zaglądali. Po wypisaniu z kliniki Dina uciekła przed nim.
– W piwnicy jest tylko miejsce pakowaczki. Tam zwykle zabieramy tych, którzy nie wybierają-powiedziała obojętnie kobieta.
Dina dostała pracę. Po wyjściu-tylko ciężkie spojrzenie na przeszłość. Powoli, ale pewnie, oddawała swoje rzeczy do sklepu z używanymi rzeczami-w częściach, ile mogła unieść. Luksusowa szafa jest pusta. Zostawiła minimum-zrozumiała, że z taką twarzą nie może znaleźć zamożnego mężczyzny. Dawny blask należy do przeszłości.
U Vlada wszystko potoczyło się inaczej. Wszystko w porządku. Kochająca żona. Zdrowe dzieci. Przytulił Katarzynę i powiedział:
– Teraz mamy wszystko tak, jak powinniśmy. Kompletny zestaw rodzinny.
I patrząc na swoje dwoje dzieci, uśmiechnął się. Wreszcie-naprawdę.
