“Wychowuję jak chcę!” – moja mama nie została zrozumiana w komunikacji miejskiej …

Pewnego pięknego ranka jechałem autobusem wahadłowym, na którym nie było w ogóle dzieci. W pewnym momencie na jednym z przystanków wsiadła młoda matka z synem – kobieta miała około 25-27 lat, a chłopiec 6-7 lat.

Stali spokojnie i nie przeszkadzali nikomu. Na jednym z przystanków zwolniło się miejsce do siedzenia, a kobieta szybko podbiegła i usiadła. Chłopiec poszedł potulnie do mamy i po prostu stanął obok niej. Kobieta uprzejmie zaproponowała mu potrzymanie teczki, na co chłopiec się zgodził.

Na początku wszyscy jechali spokojnie, chociaż patrzyli w kierunku chłopca z niezadowoleniem. Nagle starsza kobieta siedząca obok mnie powiedziała:

“Patrz! Siedzi jak królowa, a mały chłopiec musi stać na nogach. Dzieci muszą ustąpić!”

Młoda matka taktownie milczała i postanowiła nie odpowiadać na te słowa. Jednak po kilku minutach kolejna starsza kobieta dołączyła do oskarżeń. Wtedy dziewczyna wzięła głęboki oddech i powiedziała:

“Nie patrz na mnie. To jest moje dziecko i wychowuję je tak, jak uważam za stosowne. Teraz karcisz mnie za to, że mu nie ustępuję. A gdybym ustąpiła, skarciłbyś go 7-8 lat później, bo nie uznałby za konieczne, aby ci to dać!”

Babcie trochę się uspokoiły. Oczywiście mruczały coś pod nosem, ale w końcu umilkły.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *