– O nie, moja droga! Nie po to kupiłaś to mieszkanie, żeby mi mówić, kto tu mieszka, a kto nie! A twoja siostra tu nie mieszka

— Valer, mówisz poważnie? Planowaliśmy ten urlop przez dwa miesiące! — Ira stała przy kuchennym stole, wciskając palce w filiżankę z wystudzoną kawą. — Czy zdajesz sobie sprawę, ile wysiłku kosztowało mnie wywalczenie tych dwóch tygodni u szefa?

Valera nerwowo przestępował z nogi na nogę, unikając jej wzroku.

— Rozumiem, ale dzwoniła Kristinka! Jej urlop akurat zbiegł się z naszym! Od dawna chciała przyjechać i bliżej cię poznać! — próbował się usprawiedliwić, wykrzywiając usta w uśmiechu. — To tylko dwa tygodnie, Ira! Potem gdzieś wyjedziemy jesienią!
— Jesienią? — Ira z hukiem postawiła filiżankę na stole. — Jesienią będę miała mnóstwo pracy, dobrze o tym wiesz! Osiem miesięcy oszczędzaliśmy na tę wycieczkę, jeszcze przed ślubem! To miał być nasz miesiąc miodowy! Wybraliśmy już wycieczkę i zarezerwowaliśmy hotel!

— No i co z tego? Przełożymy! — Walera w końcu podniósł wzrok, ale jego spojrzenie było pełne determinacji. — Kristinka jest moją siostrą, tak przy okazji! Jedyną bliską mi osobą oprócz ciebie!

Ira wzięła głęboki oddech, starając się powstrzymać narastającą irytację. Dwa miesiące małżeństwa, a on już podejmuje decyzje za jej plecami, nie zadając sobie nawet trudu, aby omówić je z nią.

— Nie mam nic przeciwko twojej siostrze, Valera! Ale nawet jej nie znam! Widziałam ją tylko na weselu, i to tylko przelotnie! I zamiast długo wyczekiwanego wypoczynku we dwoje, proponujesz mi spędzić dwa tygodnie z praktycznie obcą osobą w moim mieszkaniu?

— W naszym mieszkaniu! — poprawił ją, a ta uwaga ostatecznie wyprowadziła Irę z równowagi.
— Naszym? — uśmiechnęła się gorzko. — Valera, spójrzmy prawdzie w oczy! Spłacałam ten mieszkanie przez trzy lata, pracując po dziesięć godzin dziennie! Ostatnią ratę spłaciłam miesiąc przed naszym ślubem! A ty po prostu wprowadziłeś się do gotowego mieszkania!
Valera zaczerwienił się.
— A więc to o to chodzi! Będziesz mi tym wytykał przy każdej okazji? Przepraszam, że nie jestem milionerem i nie mogłem podarować ci rezydencji!

— A co to ma do rzeczy? — Ira rozłożyła ręce. — Chodzi o to, że za moimi plecami decydujesz, kto będzie mieszkał w moim mieszkaniu! A moja opinia nikogo nie interesuje?
— Twoja opinia? — uśmiechnął się nerwowo. — A moja opinia cię interesuje? Chcę zobaczyć siostrę, tęsknię za nią! Kristinka po rozwodzie została zupełnie sama, potrzebuje teraz wsparcia!
Ira przeszła przez kuchnię, próbując zebrać myśli. Są małżeństwem dopiero od dwóch miesięcy, a on już przedkłada więzi rodzinne nad ich wspólne plany. Co dalej?

— Posłuchaj! — starała się mówić spokojnie. — Może znajdziemy kompromis? Niech Kristinka przyjedzie na weekend, a nie na cały urlop! Poznamy się, porozmawiamy, a potem pojedziemy na wakacje, tak jak planowaliśmy!
— Jakie weekend? — oburzył się Valera. — Ona przyjeżdża z innego miasta! Dla dwóch dni? Wzięła urlop, kupiła już bilety! Nie mogę jej teraz powiedzieć, żeby nie przyjeżdżała!

— Jak to kupiła bilety? — Ira zamarła. — Już wszystko zdecydowałeś, nawet nie skonsultowałeś się ze mną?
— A po co się konsultować? — Valera rozłożył ręce. — Siostra chce odwiedzić brata, co w tym takiego? To normalna sprawa w normalnych rodzinach!
— W normalnych rodzinach, Valera, mąż konsultuje się z żoną, a nie stawia ją przed faktem! Zwłaszcza gdy chodzi o plany, które dotyczą obojga!
— Czego się czepiasz? — Valera zirytowany potargał włosy. — Morze nigdzie nie ucieknie! A Kristinka była dla mnie jak druga matka po śmierci moich rodziców! To ona mnie wychowała, nawiasem mówiąc!

— I dlatego mam zrezygnować z urlopu? — Ira skrzyżowała ręce na piersi. — Mogłaś pojechać do niej sama, poznać ją, ale nie — postanowiła wpaść na dwa tygodnie, zrujnować nasze plany, i to bez pytania!
— Nie waż się tak mówić o mojej siostrze! — podniósł głos Valera. — Egoistka! Myślisz tylko o sobie!
Ira poczuła, jak coś pęka w środku. Dwa miesiące małżeństwa, a on już nazywa ją egoistką tylko dlatego, że chce spędzić urlop z mężem, tak jak planowali.
— Och, daj spokój! — wycedziła przez zęby. — Rób, co chcesz! Zaproś swoją Kristinkę, odwołaj nasze plany! Tylko nie oczekuj, że będę z tego zadowolona!

Po kłótni Ira zamknęła się w sypialni, a Valera został w salonie. Minęło kilka godzin. Za oknem już się ściemniło, kiedy Ira usłyszała, jak mąż rozmawia przez telefon. Podeszła do drzwi i mimowolnie nasłuchiwała.
— Tak, Kristin, wszystko w porządku, przyjedź, jak umówiliśmy! — głos Valery brzmiał celowo radośnie. — Zamieszkasz u nas, pokażę ci miasto, odpoczniesz! Nie, Ira nie ma nic przeciwko…
Ira zacisnęła zęby. To znaczy, że Valera po prostu zignorował całą ich rozmowę i postanowił zrobić wszystko po swojemu.
— Oczywiście, że się zmieścimy! — kontynuował. — Mamy dwupokojowe mieszkanie, jest przestronne! Nie, Iryna wszystko rozumie, przecież nie jest jakimś potworem! To normalna dziewczyna, sama się przekonasz!

Ira stłumiła chęć wyjścia i powiedzenia mu wszystkiego, co myśli. Zamarła, nadal słuchając.
— Świetnie, Kristina! — głos Valery stał się cieplejszy. — Spotkamy się na dworcu w niedzielę! Sama rozumiesz, nie mogłem ci odmówić!
Ira przycisnęła dłoń do ust. W niedzielę mieli lecieć nad morze. Bilety kupione, hotel zarezerwowany. A teraz zamiast tego Valera pojedzie odebrać swoją siostrę.

— Iryna? — Valera uśmiechnął się, odpowiadając na jakieś pytanie rozmówczyni. — Nigdzie się nie wybiera! Trochę się posprzecza i uspokoi! Co to za wakacje! Można pojechać w przyszłym roku! Najważniejsze, że przyjedziesz, oderwiesz się od swoich problemów!
Ira poczuła, jak gorąca łza napływa jej do gardła. „Podburzy się i uspokoi” – tak on ją traktuje? Jak kapryśne dziecko?
– Nie martw się o wycieczkę! – kontynuował Valera. – Oczywiście, przepadnie, ale to drobiazg!
Ważniejsze, że w końcu się zobaczymy, tak długo nie rozmawialiśmy normalnie! Słuchaj, pamiętasz, jak odmawiałaś mi tej dziewczyny? Jak jej… Swiatka, chyba! Mówiłaś, że nie jest dla mnie!
Ira zamarła. Czy to znaczy, że Kristina już wcześniej wtrącała się w jego życie osobiste?

— Tak, Kristina, jak zawsze miałaś rację! — zaśmiał się Valera. — Nic dobrego nie wyszłoby z tego związku! A Ira — to zupełnie inna sprawa! Gospodarna, pracowita! Ma własne mieszkanie, tak jak mówiłaś — solidne zaplecze!
Ira odsunęła się od drzwi, jakby się poparzyła. Zadrżała z upokorzenia i urazy. „Własne mieszkanie, solidne zaplecze” — tak więc to jest. Dla niego jest po prostu korzystną partią, zatwierdzoną przez starszą siostrę.
Zdecydowanym ruchem otworzyła drzwi i weszła do salonu, gdzie rozmawiał mąż.
— Valera, musimy porozmawiać. Natychmiast!
Valera wzdrygnął się z zaskoczenia i pośpiesznie zakończył rozmowę.
– Kristin, oddzwonię! Tak, wszystko w porządku! Całuję, pa!
Ira skrzyżowała ręce na piersi.

– „Nigdzie się nie wybieram”? „Pewne zaplecze”? Poważnie, Valera?
Valera zbladł.
— Podsłuchiwałaś?
— A ty mi kłamałeś prosto w twarz! — Ira podniosła głos. — Więc wycieczka przepadła, ale to nie ma znaczenia? A moja opinia w ogóle cię nie obchodzi? Co to znaczy „własne mieszkanie, solidne zaplecze”? Ożeniłeś się ze mną dla mieszkania?
— Nie zmyślaj! — Valera z irytacją rzucił telefon na kanapę. — Po prostu uspokajam Kristinkę, ona się martwi, że coś nam przeszkodzi!

— I dobrze się martwi! — odparła Ira. — Bo tak właśnie jest! Jesteśmy małżeństwem od dwóch miesięcy, a ty już rezygnujesz z naszych planów dla siostry, z którą możesz się spotkać w dowolnym innym terminie!
— Kristinka jest dla mnie bardzo ważna! — podniósł głos Valera. — Po śmierci rodziców poświęciła mi całe swoje życie! A ty nie potrafisz nawet wytrzymać dwóch tygodni!

— Nie chodzi o terminy! — Ira uderzyła pięścią w stół. — Chodzi o to, że ignorujesz moje pragnienia, nasze wspólne plany! Wszystko decydujesz za moimi plecami!
Valera podszedł bliżej, jego twarz wykrzywiła się z gniewu.
— Nie masz pojęcia o rodzinie! Dla ciebie najważniejsze jest twoje cenne mieszkanie i twoje plany! A ja nie mam nic przeciwko temu! Moja siostra przyjedzie i zostanie tutaj! Z nami!

— O nie, kochanie! — Ira zrobiła krok do przodu. — Nie kupiłeś tego mieszkania, żeby decydować, kto tu będzie mieszkał, a kto nie! A twoja siostra na pewno tu nie zostanie!
— Co powiedziałaś? — Walera cofnął się, jakby dostał policzka.
— To, co usłyszałeś! — odparła Ira. — Albo dzwonisz do siostry i wyjaśniasz sytuację, albo…
— Albo co? — Valera uśmiechnął się złośliwie. — Wyrzucisz mnie ze swojego cennego mieszkania?
— Nie wykluczone! — odparła chłodno Ira.
Valera przez kilka sekund patrzył na nią w milczeniu, po czym gwałtownie odwrócił się i poszedł do sypialni. Dziesięć minut później wyszedł z zebraną torbą.
— Dokąd idziesz? — zaskoczyła go Ira.
— Do siostry! — rzucił Valera, kierując się do wyjścia. — Skoro to jest tylko twoje mieszkanie, a ja tu jestem nikim, pojadę tam, gdzie naprawdę mnie czekają i kochają!

Drzwi za Valerą zatrzasnęły się z głuchym trzaskiem. Ira zamarła na środku salonu, nie wierząc w to, co się stało. Czy on naprawdę odszedł? Po prostu wziął i odszedł, zostawiając ją samą?
Pierwszym odruchem było rzucić się za nim, zatrzymać go, wyjaśnić wszystko. Ale duma nie pozwoliła jej na to. Powoli opadła na kanapę i wpatrywała się w pustkę przed sobą.
Minęło pół godziny. Ira wybrała numer męża – telefon był wyłączony. Wysłała wiadomość – bez odpowiedzi. Wieczorem niepokój zmienił się w gniew.

– Uciekł jak mały chłopiec! – mruknęła, chodząc po mieszkaniu. – Nawet nie raczył powiedzieć, kiedy wróci!
Rano Ira obudziła się z bólem głowy po nieprzespanej nocy. Valera nie zadzwonił. Ponownie wybrała jego numer – telefon nadal był niedostępny. W tym momencie coś w niej pękło.
– Więc tak? – powiedziała na głos do pustego mieszkania. – Cóż, zobaczymy…
Decyzja zapadła natychmiast. Ira wyjęła telefon i zadzwoniła do swojego biura podróży.
– Halo, Marina? Tu Ira! Wiesz co, zmieniły mi się plany! Muszę oddać wycieczkę dla dwojga! Czy możesz mi znaleźć coś dla jednej osoby? Najlepiej do tego samego kraju!

W ciągu godziny Ira miała nowy bilet – droższy niż planowała, ale uznała, że zasłużyła na to. Następnym telefonem był prawnik jej ojca.
– Nikolai Sergeevich, dzień dobry! Potrzebuję porady w sprawie rozwodu! Czy dzisiaj o trzeciej będzie pasowało?
Po załatwieniu spraw Ira zamyśliła się. Mąż zostawił ją bez wyjaśnienia, nie odbiera telefonów, wyjechał do siostry. Co, jeśli nie wróci przed jej wyjazdem? Albo gorzej – pojawi się z Kristiną, kiedy nie będzie jej w domu?
Szybko się zebrała i pojechała do sklepu z artykułami budowlanymi. Po powrocie do domu z nowymi zamkami Ira wezwała fachowca. Do wieczora zamki zostały wymienione, a zapasowe klucze przekazane sąsiadce, z którą Ira już się zaprzyjaźniła.
Równolegle Ira zbierała rzeczy Valery. Każda jego koszulka, każda skarpetka znaleziona w szafie tylko wzmacniała jej determinację. Trzy pudła z jego rzeczami zostały starannie zapakowane i opisane. Zadzwoniła do firmy kurierskiej i zleciła dostawę na adres biura, w którym pracował Valera.

— Dostarczymy jutro o dziesiątej rano — potwierdził operator.
— Świetnie! — Ira uśmiechnęła się i włożyła do jednego z pudełek krótką notatkę: „Skoro wybrałeś siostrę, zabierz swoje rzeczy. Wniosek o rozwód jest już w urzędzie stanu cywilnego. Ira”.
Wieczorem, kiedy wszystkie sprawy były już załatwione, telefon Iry w końcu zadzwonił. Na ekranie pojawił się nieznany numer. Ira zmarszczyła brwi.
Po sekundzie wahania odebrała:
— Słucham!
– Irina? – głos w słuchawce był przesłodzony. – Tu Kristina, siostra Valery! Chciałam z tobą porozmawiać!
– Słucham! – powtórzyła Ira lodowatym tonem.

– Valera jest teraz u mnie, bardzo zdenerwowany! – kontynuowała Kristina. – Opowiedział mi o waszej kłótni! Wiesz, kochana, mężczyzn trzeba chronić, zwłaszcza tak wrażliwych jak mój brat!
Ira ścisnęła telefon tak mocno, że zbielały jej kostki palców.
— Kristina, powiedz mi prawdę! — przerwała. — Valera uciekł z domu jak mały chłopiec, wyłączył telefon i od dobrych 24 godzin nie odbiera telefonów! Jutro przywiezą mu rzeczy do pracy! A ja za dwa dni lecę na te wakacje, które on tak łatwo odwołał dla ciebie! Sama!

Na drugim końcu słuchawki zapadła cisza.
— Ira, co ty wyprawiasz? — w końcu wykrztusiła Kristina. — Jakie rozwód? Jakie rzeczy? Przecież dopiero się pobraliście!
— Dokładnie! – odparła ostro Ira. – Pobraliście się! A nie „Valera dostał gotową dziewczynę z mieszkaniem”, jak to ujęłaś w waszej rozmowie! Wiesz, szczerze mi przykro, że nie potrafisz odpuścić swojemu bratu i pozwolić mu założyć rodzinę! Ale to wasze problemy! Rozwiązujcie je bez mnie!
— Jak śmiesz! — wrzasnęła Kristina. — Całe życie modlił się do mnie! Ja go wychowałam!
— I oto rezultat! — stwierdziła chłodno Ira. — Trzydziestodwuletni mężczyzna, który nie potrafi podjąć dorosłej decyzji bez zgody starszej siostry! Żegnaj, Kristina! Bądźcie szczęśliwi razem!
Ira wyłączyła telefon i natychmiast zablokowała numer Kristiny. Następnie zrobiła to samo z numerem Valery. Poczuła, jakby ogromny kamień spadł jej z barków – decyzja została podjęta i nie ma już odwrotu.
Otworzyła aplikację do zamawiania taksówek i zarezerwowała samochód na lotnisko. Spojrzała na kalendarz – za czterdzieści osiem godzin będzie już w samolocie lecącym nad ciepłe morze. Sama.

Śródziemnomorskie słońce pieściło skórę, a szum fal uspokajał nerwy napięte przez ostatnie dni. Ira spędziła już tydzień z dwutygodniowego urlopu w kurorcie, starannie unikając myśli o Valerze. W pracy wzięła dodatkowy bezpłatny urlop – nie chciała wracać do pustego mieszkania, przypominającego jej o nieudanym szczęściu.
Telefon zawibrował na leżaku. Ira spojrzała na ekran – dzwonił nieznany numer. Zawahała się przez chwilę, ale jednak odebrała.
– Halo?
– Irina, dzień dobry, tu Wiktor Michajłowicz, portier z pańskiej klatki schodowej! – głos brzmiał oficjalnie. – Mamy tu taką sytuację… Do pani pcha się jakiś mężczyzna z kobietą, twierdzi, że jest pani mężem! A my mamy instrukcję – pani ostrzegała, żeby nikogo nie wpuszczać!
Ira wyprostowała się na leżaku.

— Wszystko w porządku, Wiktor Michajłowicz! Nie wpuszczajcie go! Nie ma już prawa wstępu do mieszkania!
— Rozumiem! Ale oni robią tu hałas! Mężczyzna krzyczy, że trzeba zabrać rzeczy!
— Wszystkie jego rzeczy zostały dawno wysłane do miejsca pracy! — odcięła Ira. — Jeśli będą awanturować, wezwij policję!
Po zakończeniu rozmowy Ira opadła na oparcie leżaka. A więc Valera wrócił. I sądząc po wszystkim, nie sam, ale z Kristiną. Ciekawe, co chcieli zabrać? A może to tylko pretekst, żeby dostać się do mieszkania?
Telefon zadzwonił ponownie — ten sam numer.
— Tak, Wiktor Michajłowicz?
– Irina, przepraszam, że przeszkadzam, ale ten mężczyzna nalega na rozmowę z panią! Mówi, że to ważne!
Ira westchnęła.
– Dobrze, proszę go dać do telefonu!

Usłyszała zamieszanie, a potem znajomy głos:
– Ira? To ja! Musimy porozmawiać!
— Nie mamy o czym rozmawiać, Valera! — odpowiedziała chłodno. — Złożyłam wniosek o rozwód w urzędzie stanu cywilnego! Nie rób scen pod drzwiami!
— Jaki urząd stanu cywilnego? Jaki wniosek? — głos Valery się załamał. — Oszalałaś? Wyjechałem tylko na kilka dni, żeby ochłonąć!
— Dziesięć dni, Valera! Wyjechałeś na dziesięć dni! — poprawiła go. — I wyłączyłeś telefon! Otrzymałeś rzeczy?
— Otrzymałem! — odparł głucho. — Ale nie rozumiem, dlaczego tak postępujesz! Porozmawiajmy, wszystko wyjaśnię!
— Wyjaśnisz co? Jak wybrałeś siostrę zamiast żony? Albo jak ożeniłeś się ze mną dla mieszkania? — Ira poczuła, jak gniew znów narasta w jej wnętrzu. — Wiesz, nie obchodzi mnie to! Jestem na kurorcie, cieszę się odpoczynkiem! Sama!
— Ira, posłuchaj…

— Nie, Valera, to ty posłuchaj! — przerwała mu. — Dwa miesiące małżeństwa — i pokazałeś swoje prawdziwe oblicze! Nie potrzebuję człowieka, który może po prostu odejść, wyłączyć telefon! Przekaż słuchawkę konsjerżowi!
Znowu usłyszała hałas.
— Wiktor Michajłowicz, jeśli nie odejdą za pięć minut, proszę wezwać policję! I w ogóle nie wpuszczaj ich do klatki! Wracam za tydzień!
Po zakończeniu rozmowy Ira zadzwoniła do adwokata:

— Nikolaj Siergiejewicz, dzień dobry! Mój mąż wrócił i próbuje dostać się do mieszkania! Jakie mam prawa?
— Do czasu rozwiązania małżeństwa ma prawo tam przebywać… — powiedział z namysłem prawnik. — Ale ponieważ mieszkanie należy w całości do pani, zostało nabyte przed ślubem, może pani nie wpuścić go do środka! W skrajnym przypadku może zwrócić się do sądu, ale to długa procedura!
— Dziękuję! — uśmiechnęła się Ira.
Podziękowała prawnikowi i wyłączyła telefon. Dzień był zepsuty. Ira zamówiła sobie koktajl i próbowała się zrelaksować, ale myśli wracały do wydarzeń, które miały miejsce przed jej mieszkaniem.

Tydzień później, kiedy samolot wylądował w jej rodzinnym mieście, Ira włączyła telefon. Trzydzieści nieodebranych połączeń od Valery z różnych numerów i jedna wiadomość od konsjerża: „Wyszli godzinę po telefonie. Nie wrócili”.
Podjeżdżając taksówką pod dom, Ira zesztywniała, widząc znajomą postać przy wejściu. Valera siedział na ławce, zgarbiony. Obok stała kobieta – najwyraźniej Kristina.
Ira podziękowała taksówkarzowi i zdecydowanym krokiem skierowała się do wejścia, mając nadzieję, że uda jej się ich ominąć. Nie udało się.
— Ira! — Valera zerwał się na równe nogi, blokując jej drogę. — Nareszcie! Porozmawiajmy?
Ira spojrzała na niego chłodno.

— Nie mamy o czym rozmawiać! Proszę mnie przepuścić!
— Nie! — powiedział stanowczo Valera. — Nie przepuszczę cię, dopóki mnie nie wysłuchasz!
— Ira! — wtrąciła się Kristina, robiąc krok do przodu. — Przyjechałam przeprosić! Valera powiedział mi o waszych planach, o wycieczce! Wiedziałam o tym, ale on powiedział mi, że to drobiazg…
— Oczywiście, że tak powiedział! — uśmiechnęła się Ira. — Bo przyzwyczaił się stawiać cię na pierwszym miejscu! Cóż, teraz jesteście razem! Żyjcie długo i szczęśliwie!
Próbowała ich ominąć, ale Valera złapał ją za rękę.

— Ira, poczekaj! Nie miałem racji! Zrozumiałem wszystko! Wybacz mi!
Ira wyrwała rękę i spojrzała mu prosto w oczy.
— Wiesz, Valera, nie szanujesz mnie, moich pragnień! Uciekłeś jak dziecko, zamiast rozwiązać problem! A ja nie chcę być ani twoją mamą, ani drugą po Kristinie! To wszystko! Nie mam ci nic więcej do powiedzenia!
Szybko wybrała numer na domofonie i zniknęła w klatce schodowej, zostawiając ich przed zamkniętymi drzwiami. Wchodząc na swoje piętro, Ira czuła, jak z każdym krokiem coraz łatwiej jej oddychać. Po raz pierwszy od dawna była pewna, że postępuje słusznie…

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *