Zawsze byłam doskonałą gospodynią i mamą, ale mój mąż i tak znalazł sobie kochankę, a wtedy nasze małżeństwo uratowała moja teściowa!

Miałam zaledwie osiemnaście lat, kiedy wyszłam za mojego obecnego męża. Januszowi wtedy było już dwadzieścia dwa. Byłam młoda i naiwna, a on już pracował, utrzymywał się sam i co więcej, jego zarobki pozwalały mu spokojnie utrzymać rodzinę. Ale najważniejszym elementem naszego małżeństwa było właśnie uczucie.

Pogrążeni byliśmy w szczęściu i miłości do siebie nawzajem. Teściowa dała nam dwupokojowe mieszkanie, więc mieliśmy gdzie zamieszkać po ślubie. A ogólnie mam bardzo dobre relacje z teściową.

Wszystko szło dobrze. Rok po ślubie urodziłam pierwsze dziecko – syna Krzysztofa. A potem jeszcze córkę Martę, która była dwa lata młodsza od Krzysztofa. Z dziećmi czasem było trudno, ale jestem bardzo wdzięczna teściowej, która mnie we wszystkim wspierała, uczyła i podpowiadała, jak najlepiej wychowywać dzieci. Pani Anna traktowała mnie jak własną córkę.

Kiedy moje dzieci podrosły i poszły do szkoły, od razu poszłam pracować w przedszkolu jako opiekunka. Tak, moje zarobki nie były tak wysokie jak u Jana, ale i tak byłam zadowolona, że mogę przyczynić się do naszego domowego budżetu. A zarobione pieniądze wydawałam głównie na dzieci, a nie na siebie.

Trudno mi było wydawać pieniądze na siebie. Dlatego, gdy stawało przed wyborem – kupić sobie coś czy kolejną zabawkę dla dzieci, wybierałam to drugie.

Kosmetyków dla siebie nie kupowałam, nie chodziłam do salonów urody, nie kupowałam sobie nowych i dobrej jakości ubrań, w zasadzie trochę zaniedbywałam siebie. I przez to Janusz znalazł sobie kochankę. Zadbana, piękna kobieta, która nigdy niczego sobie nie odmawiała. W przeciwieństwie do mnie… I mąż zażądał rozwodu.

Wtedy wiele razy płakałam. Ukrywałam się w łazience, kiedy dzieci kładły się spać, żeby nie widziały moich łez. Nie chciałam, żeby cierpiały.

Już byłam gotowa się pogodzić z rozstaniem, ale pani Anna nie była skora do poddania się. Zabrała mnie na zakupy, namówiła do zakupienia nowości, kosmetyków i generalnie do zmiany wyglądu. To było trudne, ale jednak to zrobiłam. I uwierzycie!

Janusz, zobaczywszy nową mnie, zaczął inaczej się na mnie patrzeć. Przestał żądać rozwodu, zaczął się mną opiekować i jakby na nowo zakochał się we mnie!

Jestem bardzo wdzięczna pani Ani, że uratowała nasze małżeństwo i pokazała mi, że mogę być bardzo atrakcyjną kobietą!

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *