Przez wiele lat matka mojego męża mieszkała w moim mieszkaniu. Teraz ma 84 lata i chce przeprowadzić się do innego miasta, gdzie mieszka jej córka. Dlatego proponuje mi sprzedać swoje mieszkanie i dać pieniądze siostrze mojego męża, aby ta kupiła mamie mieszkanie gdzieś blisko siebie. Jak postąpić w tej sytuacji – nie wiem. Nie chcę urazić teściowej na starość, bo przez cały ten czas żyliśmy ze sobą dość przyjaźnie. I nie chcę oddawać swojego, bo rozumiem, że jeśli siostra mojego męża kupi mamie mieszkanie, to to mieszkanie zostanie jej

Dziesięć lat temu mój mąż zmarł i zostałam sama z dwójką dzieci. A jeszcze, odziedziczyłam mamę mojego męża – moją teściową. Teraz, gdy jest już w latach (a ma już 84 lata), chce, żebym sprzedała swoje mieszkanie, dała jej pieniądze, a wtedy będzie mogła przeprowadzić się do swojej córki.

Dziwne? Tak. Ale po kolei. Mój mąż był trudnym człowiekiem, pracował w policji, nie zawsze było z nim łatwo. Ale specjalnie dużo nie zarabiał, więc materialne dobrobyt naszej rodziny zawsze zależał ode mnie. Miałam normalne relacje z jego rodzicami. Brałam aktywny udział w ich życiu, woziłam ich po szpitalach, pomagałam żywnością.
Ogólnie, traktowałam ich nie gorzej niż własnych rodziców. Niedługo przed śmiercią męża kupiliśmy dużego trzypokojowego mieszkania, zrobiliśmy piękny remont. A do naszego dwupokojowego, z którego się wyprowadziliśmy, przenieśliśmy rodziców męża. Do tej pory mieszkali w swoim mieszkaniu na obrzeżach miasta.

Sprzedaliśmy starą mieszkanie rodziców za małe pieniądze, na które mąż kupił sobie samochód, dodając jeszcze część swoich. Ale potem jeden po drugim najpierw odszedł teść, a potem mój mąż. Musiałam zebrać się w sobie, wziąć się w garść, zmienić dalsze plany i wychowywać dzieci. Teściowa mieszkała obok mnie. Gdzie ją było wyrzucić?

Kontynuowałam całkowicie opłacać wszystkie wydatki za jej mieszkanie, ponieważ kupiłam mieszkanie za własne pieniądze i było na mnie zarejestrowane. Ona z kolei pomagała mi, jak mogła. Opiekowała się młodszym dzieckiem, spacerowała z nim, odbierała z przedszkola. Trzeba powiedzieć, że wtedy bardzo mi pomogła. Czas mijał, dzieci dorosły, przenieśliśmy się do stolicy, bo tutaj dzieci mogły otrzymać dobrą edukację.

Teściowa nadal mieszka w tym samym mieszkaniu. Odwiedzamy ją kilka razy w roku, czasami zabieramy do siebie na miesiąc-dwa. Ale ona cały czas tęskni do domu, do swojego łóżka i niczego nie chce słyszeć. Dla starszych ludzi to normalne – chcieć mieszkać w swoim mieszkaniu. Oto taka „gra” cały czas. To „zabierzcie mnie”, to „zawieźcie mnie do domu”.

Poza nami ma jeszcze córkę, która mieszka 300 kilometrów dalej. Córka przyjeżdża do niej co roku w odwiedziny. W tym roku babcia skończyła 84 lata, coraz trudniej jest jej żyć sama i zaczęła mówić sąsiadom i znajomym, że powinnam sprzedać mieszkanie, dać pieniądze jej córce, a ta kupi jej mieszkanie obok swojego.

Takie rozwiązanie zupełnie mnie nie satysfakcjonuje. Przecież to moje mieszkanie i mam dzieci, którym kiedyś będzie potrzebne. Mogę dać teściowej pieniądze, ale tylko tyle, ile można by było znów kupić jej starą mieszkanie. A to bardzo mało… Nic na to krewna nie kupi.

Jak postąpić w tej sytuacji – nie wiem. I nie chcę urazić teściowej na starość, bo przez cały ten czas żyliśmy z nią dość przyjaźnie. I nie chcę oddawać swojego, bo rozumiem, że jeśli siostra mojego męża kupi mamie mieszkanie, to to mieszkanie zostanie jej. Na razie myślę, ale jeszcze nie znalazłam właściwego rozwiązania.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *