Moja ciocia niedawno miała urodziny. I zaprosiła nas na ich obchody. Mieszka na wsi, była tam grilowana kiełbasa. Nawiasem mówiąc, świetnie się tam bawiliśmy. Ale potem matka mojego męża obraziła się na nas – opowiada Karolina swojej przyjaciółce.
A dlaczego się obraziła? Dlaczego nie pojechaliście do niej? – pyta przyjaciółka.
To nie o to chodzi. Tam nie mieliśmy co robić. Przecież nie będziemy z nią oglądać seriali w telewizji. Albo rozmawiać o tym, jak ceny na produkty wzrosły. Tak naprawdę obraziła się, że nie zostaliśmy zaproszeni na uroczystość. I nie tylko z tego powodu!
A co ma ona do twojej rodziny?
Mówi, że jesteśmy rodziną. Nas z mężem zaprosili – to znaczyli, że mogli by ją też zaprosić. I tak ciągle narzeka.
A próbowaliście jej ukryć, dokąd idziecie? Powiedzmy, że idziecie się razem przejść, i tyle.
Już wszystko próbowaliśmy. Ona jest zaawansowaną kobietą. Zna każdą stronę w mediach społecznościowych. Tak to obserwuje. A krewni nie mogą odrzucić jej wniosków. Dlatego przyjmują jej wnioski z uprzejmości. Tak całe dnie przegląda strony wszystkich krewnych, i jest na bieżąco ze wszystkimi wydarzeniami.
Karolina jest w związku już od czterech lat, nie mają jeszcze wspólnych dzieci. Mieszkają w mieszkaniu, które jej krewni jej podarowali. To jednopokojowe mieszkanie. Teraz młodzi zbierają pieniądze, żeby kupić większe mieszkanie. Rodziny Karoliny jest wystarczająco: jej rodzice pochodzą z wielodzietnych rodzin, a Karolina również jest jednym z trzech sióstr.
Mamy wspaniałe rodziny, wszyscy są sensownymi, dobrymi ludźmi. Mimo to wszyscy ze sobą rozmawiamy, utrzymujemy kontakt, jeździmy w odwiedziny. Również na wszystkie święta jeździmy. Albo siedzimy w restauracji, albo odwiedzamy tych, którzy mieszkają poza miastem. Przy tym spotykamy się często i bez okazji.
Rodziny często zapraszają Karolinę z mężem do siebie na wieś. Czasami na wspólny połów ryb, a czasami po prostu na grilla. Oczywiście Karolina zgadza się, czas spędzają cudownie. Przy tym jej mąż bardzo dobrze dogaduje się z jej bratem, i to z nim spędzają Sylwestra.
Do męża od razu stosunek rodziny był świetny, od razu go zaakceptowali. A po co? Przecież jest moim mężem. I ma dobre stosunki ze wszystkimi moimi krewnymi. Zawsze pomaga wszystkim, i zawsze przyjdzie na pomoc, jeśli komuś z moich krewnych będzie potrzebna. I dlatego wielokrotnie nam pomagali. Był przypadek, gdy jechaliśmy do innego miasta i nasz samochód się zepsuł, więc mój brat przyjechał, przyczepił go i odwiózł nas do warsztatu. Przy tym nie wziął ani grosza, odmówił, chociaż oferowaliśmy. I to był dzień roboczy, wziął urlop, tylko żeby nam pomóc.
Ale u męża nie jest tak dobrze, nie ma praktycznie krewnych. Jest późnym dzieckiem w rodzinie, jego dziadkowie wszyscy już odeszli. Jego ojca też nie ma, a matka już jest na emeryturze. Ale jego matka to taka kobieta.
Przychodzi do nas w gości, nic nie mówi, tylko milczy. Patrzy w jedno miejsce, jakby nic jej nie interesowało. Przy tym jeszcze robi takie miny, jakby wszystko ją irytowało. Raz przychodzą do niej moje rodzice bardzo rzadko. Nie mogą nie zaprosić, przecież są krewnymi. Ciągle muszą jej wszystko tłumaczyć, kto siedzi, kto przyszedł. I wszystko w takim tonie.
Podczas każdej kolacji Karolina musiała opowiadać, kto jest kim. Przy tym dla teściowej ci ludzie byli bardzo nieprzyjemnymi osobami.
I ja nie mogę zrozumieć. Co jej do tego, jak ktoś mówi i w co jest ubrany. Ludzie są ludźmi. Jeśli jej coś pytają, to ona milczy. Ale potem mi obgaduje wszystkich, że jakaś kobieta ma zbyt wyzywające ubranie, czyjś mąż się zbyt prowokacyjnie zachowuje i tak dalej.
To prawda! – odpowiedziała przyjaciółka Karolinie, – i po co jej tak naprawdę znać twoich krewnych? Mimo wszystko wszyscy widzą, jak ona na nich patrzy, słyszą, co mówi. Takie zachowanie…
I ja o tym samym myślę! – poparła Karolina przyjaciółkę, – I nikt nie ma obowiązku jej zapraszać. Tym bardziej po takim zachowaniu.
Zdarzały się takie sytuacje, kiedy teściowa Karoliny dowiadywała się, że u kogoś z krewnych synowej niedługo będzie urodziny i pytała ją:
Co będziecie robić w weekend? Nie
chcecie przyjść do mnie w gości? A, siostra będzie miała święto… jasne. A gdzie będziecie świętować? U nich w domu czy w restauracji? No, cieszysz się, a ja będę siedzieć w domu.
I co jej do mojej siostry i gdzie będzie świętować swoje urodziny? Jak ja mam ją wziąć ze sobą, skoro jej nie zaprosili. To byłoby nieprawidłowe z mojej strony. Ona jest tak natarczywa – to po prostu straszne. Nawet mojemu mężowi wstyd za nią! Były takie sytuacje, kiedy przyjeżdżała do nas w odwiedziny, a my byliśmy u krewnych na świętowaniu. Tak dzwoniła i mówiła, dlaczego nie zostaliśmy zaproszeni. Przecież ona się nudzi, a my pojechaliśmy się zabawić!
A czy próbowaliście jej powiedzieć prosto, że jej tam nie chcą widzieć? Rozumiem, że to ją zrani, ale może potem przestanie być tak natarczywa. Ja też nie mogę tego zrozumieć. Ona przecież przede wszystkim sama siebie upokarza tą natarczywością. Skoro twoim krewnym z nią nie po drodze. No to nie zapraszajcie jej w gości. Niech szuka sobie koleżanek, z nimi może się przyjaźnić. I po co wtrąca się w sprawy młodych ludzi…
Dokładnie! Tak samo myślę. Ona zawsze wywiera presję na litość swojego syna, że jest taka biedna i nieszczęśliwa, siedzi w domu. A przyjaciół też nie ma. Nawet kobiety z klatki schodowej nie traktują jej najlepiej.
Zdarzyła się taka sytuacja w życiu Karoliny. Kiedy Karolina dopiero wyszła za mąż. Wtedy siedzieli w rodzinnych okolicznościach. Wtedy jej siostra była w ciąży.
Więc teściowa zaczęła jej opowiadać o szpitalu, o masie strasznych historii o porodzie, jak jedną z jej znajomych nie uratowano, jak zmarło dziecko i tak dalej. Oczywiście moja siostra wtedy się bardzo zdenerwowała, musiała wracać do domu. Nie rozumiem po co było takie opowiadanie, wiedząc, że moja siostra była w ciąży. I tak ciągle.
A teściowa zaczęła pytać Karolinę, gdzie ona i jej mąż będą świętować Sylwestra. Przy tym pytała i gdzie będą świętować wszyscy krewni Karoliny.
Karolina naturalnie odpowiada, że nic jeszcze nie wie. I jest już zmęczona takimi pytaniami teściowej, bo potem zacznie narzekać, że jest samotna i nie ma z kim porozmawiać.
