Urodziłem się w bardzo zamożnej rodzinie. Rodzice ciężko pracowali, żeby zapewnić mi najlepsze warunki życia. Prowadzili kilka własnych firm jednocześnie. Tata zajmował się samochodami-transportem i odprawą z zagranicy, a ponadto był współwłaścicielem firmy budowlanej. Mama z kolei miała sieć agencji reklamowych w całym kraju. Kiedy nadszedł czas na moją edukację w szkole wyższej, rodzice nalegali na studia europejskie lub amerykańskie.
Ja chciałem zwyczajnie dostać się na studia, być blisko moich przyjaciół i nawet zamieszkać w akademiku. Niestety nikt nie pytał mnie, czego ja chcę.
Po pięciu latach otrzymałem dyplom na prestiżowym uniwersytecie amerykańskim. Mimo dużej ilości pieniędzy rodziców — studiowałem samodzielnie i sumiennie. Rodzice byli dumni z moich wyników w nauce. Miałem wszystko, udany start w życiu i skończone studia w Stanach. Tylko żyć i się cieszyć. Nie mogłem tak żyć, chciałem wrócić do rodzinnego domu, do ojczyzny.
Podczas lotu do kraju poznałem piękną dziewczynę. Okazało się, że jesteśmy z tego samego miasta. Do Ameryki już nie wróciłem. Kupiłem dom poza miastem i się ożeniłem. Rodzice nie byli zadowoleni, byli wręcz wściekli przez moją decyzję, ale to jest moje życie i będę robił to, co ja uważam za słuszne.
