Nieudane małżeństwo.

Z moją żoną Ireną pobraliśmy się bardzo wcześnie, byliśmy rówieśnikami, mieliśmy zaledwie po dwadzieścia lat. Na początku nasze życie rodzinne układało się poprawnie, ale nie mieliśmy własnego mieszkania, więc zamieszkaliśmy z moimi rodzicami. Irena często robiła mi awantury, nie chciała mieszkać z moimi rodzicami, oznajmiła mi, że będzie gotować tylko dla nas dwojga.

Mieszkaliśmy z rodzicami i moimi braćmi. Mama zawsze chciała mieć córkę i gdy synowa zaczęła z nią mieszkać, myślała, że pomoże jej, jak własna córka. Było jednak inaczej i zgodziłem się na warunki żony. Rodzice przydzielili nam oddzielne dwa pokoje, łazienkę i kuchnię, ponieważ dom moich rodziców był bardzo duży i spokojnie mieściły się w nim dwie rodziny. Myślałem, że Irena się uspokoi, ale wciąż kłóciła się o drobnostki, które dotyczyły życia codziennego.

Później dowiedzieliśmy się, że czekamy na dziecko. Byliśmy bardzo zadowoleni z tej wiadomości, chociaż muszę przyznać, że ja bardziej niż żona, bo jeszcze w tym czasie studiowała na uniwersytecie i musiała przejść na studia zaoczne, aby opiekować się synkiem. Nie mogliśmy liczyć na pomoc dziadków, bo wszyscy mieli swoje zajęcia i codziennie chodzili do pracy.

Irena była bardzo niezadowolona z tego, że musiała zrezygnować ze studiów dziennych, ponieważ studiowanie było jej marzeniem. Zawsze marzyła o dobrej pracy, a teraz na przeszkodzie stanęła jej ciąża, macierzyństwo i studia zaoczne. Powoli jednak wychowywaliśmy naszego syna, Adama. Bardzo go kochałem, starałem się spędzać jak najwięcej czasu z dzieckiem i pomagać mojej żonie w opiece nad Adasiem. Kiedy Irena jeździła na sesję na uniwersytet, ja zajmowałem się dzieckiem.

Za jakiś czas znów zaczęły się awantury związane z życiem codziennym i trzeba było z tym coś zrobić i znaleźć jakieś rozwiązania. Rodzice żony mieli dom, obok swojego mieszkania. Kupili go jak Irena była jeszcze bardzo mała. Dom wymagał gruntownego remontu, ale rodzice żony pomogli nam we wszystkich naprawach. Stworzyliśmy komfortowe warunki do życia i się przeprowadziliśmy.

Marta kończyła właśnie uniwersytet, była na ostatnim roku i okazało się, że jest w ciąży po raz drugi. Wcale nie chciała rodzić. Mówiła, że gdy pierwszy syn podrośnie, będzie mogła szukać dobrej pracy. Chciała aborcji, ale nie wyraziłem na to zgody.

Bardzo trudno mieszkało mi się obok rodziców Ireny, bo wszystko robiłem nie po ich myśli. Nie wstawałem skoro świt, nie pomogłem w pracach domowych, a ja fizycznie nie mogłem nadążyć ze wszystkim. Pomagałem żonie przy dzieciach, chodziłem do pracy i jeszcze pomagałem rodzicom żony, gdy tylko mnie o to poprosili. W naszej rodzinie nastąpił kryzys. Irena przestała opiekować się dziećmi, chodziła po klubach, wielokrotnie informowano mnie o zdradzie żony.

Postanowiłem zabrać dzieci, wróciłem do rodziców i złożyłem pozew o rozwód. Nie wiem, gdzie teraz i z kim, jest moja była żona, ale najgorsze jest to, że nie pamięta o dzieciach. Moim synkom pozostałem tylko ja.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *