56-letni Andrzej marzył o tym, by po rozwodzie poślubić 20-letnią kobietę i cieszyć się z nią życiem. Jego marzenie się spełniło, ale nie jest już z tego powodu szczęśliwy

“Kupię mieszkanie i ożenię się” – marzył Andrzej – “w tym samym budynku, w którym kupię mieszkanie, poznam ciekawą młodą kobietę i ożenię się z nią. Jeden lokal będziemy wynajmować, a w drugim zamieszkać…

Andrzej to wielki marzyciel. Szczególnie lubił marzyć o szczęśliwym życiu rodzinnym, mimo że miał już 56 lat. Był żonaty od 30 lat i miał dwoje dzieci.

Dlaczego marzył? No bo jak mógłby nie marzyć, skoro w jego własnej ocenie życie osobiste było porażką?

“Ech” – pomyślał Andrzej – “za wcześnie zacząłem życie rodzinne. Nie powinienem był się tak spieszyć! Teraz pewnie wszystko potoczyłoby się inaczej”.

I tak Andrzej marzył o tym, jak mogłyby się potoczyć sprawy, gdyby ożenił się dzisiaj, a nie w wieku 26 lat.

“To wysoka blondynka” – marzył Andrzej – “ma 20 lat, niebieskie oczy. Kupi mieszkanie obok mojego. I będziemy się odwiedzać. Ona mnie, a ja ją. A kiedy zdamy sobie sprawę, że nie możemy bez siebie żyć, zostaniemy mężem i żoną. To jest właśnie szczęście.

Niemal każdej nocy Andrzej zasypiał z takimi myślami o swoim szczęśliwym życiu rodzinnym. Z każdym dniem jego wyobraźnia stawała się coraz bardziej rozwinięta, a szczęśliwe życie rodzinne w tych fantazjach stawało się coraz bardziej szczęśliwe.

“Nie będziemy się spieszyć z dziećmi” – marzył Andrzej. – “Dlaczego? Najpierw będziemy żyć dla siebie. Będziemy dużo podróżować, chodzić do teatrów i muzeów. A potem pomyślimy o dzieciach”.

Andrzej był tak rozmarzony, że poważnie wierzył w możliwość realizacji swoich marzeń.

“Gdybym teraz nie miał żony i dzieci” – myślał Andrzej – “wszystkie moje marzenia by się spełniły”.

I tak Andrzej doprowadził się do takiego stanu swoimi marzeniami, że nie wytrzymał i… powiedział o wszystkim swojej żonie, Annie.

Opowiedział jej wszystko. W najdrobniejszych szczegółach. Niczego nie ukrywał. O mieszkaniach, o blondynce z niebieskimi oczami, która niedawno skończyła 20 lat, o tym, jak się odwiedzają, o podróżach, o dzieciach, które na pewno pojawią się, gdy Andrzej i jego wysoka blondynka będą mieszkać dla siebie.

– Tak to już jest, Anno – powiedział – Możesz teraz robić ze mną, co chcesz, a ja jestem gotów zrobić wszystko dla swojego szczęścia. Po prostu nie mogę tego wybić z głowy. I jestem pewien, że gdybym nie był teraz żonaty, miałbym to wszystko w swoim życiu.

– Cóż, czemu nie – powiedziała Anna, zastanawiając się trochę. – Dlaczego nie? To nawet interesujące. Rozwiodę się z tobą, a ty będziesz mógł żyć jak chcesz.

Andrzej spojrzał na żonę.

“Tak, tak, tak – uświadomił sobie szybko Andrzej – czy to naprawdę takie proste? Może ona śni o czymś podobnym? Może jakiś wysoki blondyn o niebieskich oczach wszedł do jej fantazji? Może możemy sobie pomóc. Musimy tylko rozwiązać problem z dziećmi.”

– Ach – jęknął Andrzej – myślisz, że całą sprawę da się załatwić rozwodem? A co z naszymi dziećmi? Myślisz, że nie staną nam na drodze do szczęścia?

Andrzej nie miał wątpliwości, że myślał o szczęściu swoim i żony.

– Nie martw się o dzieci – powiedziała Anna.

– Jesteś pewna?

Porozmawiam z nimi” – powiedziała Anna. – “Wszystko im wyjaśnię. Są już dorośli. Zrozumieją.

Wieczorem cała rodzina zebrała się razem. Zdecydowali o losie ojca.

– Więc dzieciaki – powiedział Andrzej – teraz, kiedy już wszystko wiecie… Los waszych rodziców jest w waszych rękach. Jak mówicie, tak będzie.

– Nie mamy nic przeciwko” – powiedzieli dzieci. A skoro mama pozwala ci odejść, dlaczego mielibyśmy się sprzeciwiać? Bądź szczęśliwy, tato. Sprzedaj to duże mieszkanie. Dostaniesz za nie dobre pieniądze i każdy z nas będzie mógł kupić własne mieszkanie.

Andrzej nawet się rozpłakał, bo był szczęśliwy, że wychował takie dobre dzieci.

Piotr i Paweł mieli proste spojrzenie na życie. W przeciwieństwie do ojca, jeśli marzyli, to nie dramatyzowali, tylko odważnie przekształcali marzenia w rzeczywistość.

Pierwszy właśnie kończy trzydzieści lat, drugi jest o rok młodszy. Obaj byli już dwukrotnie żonaci i mieli dzieci z każdej żony.

Rozwód przeszedł szybko.

Szybko też sprzedali swoje mieszkania. Anna natychmiast kupiła dwupokojowe mieszkanie w centrum i wprowadziła się.

Andrzej postanowił zaoszczędzić i kupił czteropokojowe mieszkanie w niedokończonym budynku. Pięć lat później jego dom wciąż był w budowie i nie wiadomo było, kiedy zostanie ukończony.

Andrzej wynajmował mieszkanie na osiedlu, a raz w tygodniu przyjeżdżał na plac budowy i spacerował po swoim domu w budowie.

Dlaczego tam przychodził? Na wszelki wypadek. Na wypadek, gdyby spotkał swoją wysoką blondynkę, która również czekała na zakończenie budowy.

Kilka lat później dom został ukończony. Jego sąsiadką była rzeczywiście wysoka blondynka o niebieskich oczach. I rzeczywiście miała 20 lat. Miała jednak młodego, wysokiego, postawnego kolegę, który spowodował, że Andrzej zmienił zdanie co do poznawania jej.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *