Mam 35 lat i niedawno zrozumiałam, że moje małżeństwo trwające 12 lat pęka w szwach. Mój mąż ma inną kobietę i prawdopodobnie teraz będzie chciał rozwodu. Znam charakter Michała, na pewno mnie zostawi. A ja bez niego nie będę mogła utrzymać dzieci, bo sama nie zarabiam. Tak wyszło, że nigdy nigdzie nie pracowałam.https://youtu.be/_ZG1Owf9DM0
Zawsze chciałam mieć zgodną rodzinę, w której nie było by zdrad. Szczerze mówiąc, zawsze chciałam, aby stała się przeciwieństwem tej rodziny, którą miałam w dzieciństwie. I kiedy poznałam swojego męża, wydawało mi się, że osiągnęłam ten cel. Rzeczywiście wszystko było dobrze przez kilka lat i nic nie zapowiadało żadnych kłopotów. Jednak teraz wiem, że mnie zdradza, a ja nie mogę mu tego zarzucić.
Moje znajome mówią, że to moja wina i lubię być tak traktowana, dla uzyskania współczucia od otoczenia, ale to nieprawda. Naprawdę po prostu rozumiem, że nie będę mogła nigdzie znaleźć pracy w swoim wieku, a dzieci trzeba karmić. Przez całe życie byłam gospodynią domową i nie mogłam znaleźć żadnych praktycznych umiejętności, które pozwoliłyby mi zapewnić godne życie dzieciom. Tak, mogę odejść, zostawiając dzieci u męża, ale jaką wtedy będę matką?
Jeśli tak zrobię, to sama nie będę mogła potem spojrzeć im w oczy i oni też na pewno mnie nie przyjmą, bo ich zostawiłam. A żyć z nimi w biedzie, w warunkach, które nie dają żadnych możliwości dalszego rozwoju, nie mogę.
Moje przyjaciółki mówią, że mogę i mam pełne prawo odejść od męża. A dzieci zrozumieją mnie, gdy dorosną. I oczywiście częściowo mają rację. Ale to nie czyni mi łatwiej i czasami wydaje mi się, że całe życie żyłam na próżno. Tak, mam jakieś umiejętności, jestem matką, wiele zrobiłam. Ale gdy zaczynam myśleć o sobie i konwertować siebie na pensję, która z wiekiem staje się główną, to rozumiem całą próżność moich poprzednich działań.
Chociaż nigdy nie uważałam, że pieniądze są najważniejsze, a miłość nic nie warta, jeśli będziemy żyć z dziećmi w boksie. Mój mąż w takim przypadku nie będzie mi pomagał, tylko pogodzi się z tym, że odeszłam. Jestem tego pewna, bo znam jego charakter. I nie trudno się domyślić, bo na pewno by mi nie zdradzał, gdybym była dla niego ważna. Nigdy nie mogłam sobie wyobrazić, że znajdę się w takiej sytuacji.
Jednak nie tracę nadziei i liczę na lepsze. Moja matka czasami może mi pomóc finansowo, więc przy rozwodzie spokojnie będę mogła zabrać dzieci do siebie na jakiś czas. I będę musiała poświęcić go na zdobycie przydatnych umiejętności. Może nawet będę w stanie znaleźć nową pracę w ciągu najbliższego roku, która pozwoli mi sama utrzymać dzieci. Plus alimenty od męża. Nie wiem, co mam robić, jak być.
