Mąż nie pomaga finansowo. Uważa, że nawet na urlopie macierzyńskim powinnam się sama utrzymywać i na wszystko dokładać po połowie

Jestem w związku małżeńskim od 3 lat, a z mężem jestem już 7 lat. Mam 30 lat, za miesiąc urodzi się nasze dziecko. Od momentu ślubu do teraz mamy z mężem oddzielne budżety. Każdy sam kupuje sobie jedzenie, ubrania, akcesoria, różne urządzenia i inne rzeczy, opłaty komunalne płacimy po równo.

Mąż mieszka w moim mieszkaniu. Swoje mieszkanie wynajmuje, a pieniądze wszystkie bierze dla siebie. Po oficjalnym zawarciu małżeństwa zdecydowaliśmy mieszkać w moim mieszkaniu, ponieważ jest większe. Wszystko poszło automatycznie, nawet jakoś to nie było dyskutowane. Po prostu wprowadziliśmy się do mojego i tyle. Czasami robi mi prezenty, ale głównie z okazji świąt. Mniej więcej raz na trzy miesiące coś podaruje, wartość prezentów – 3-5 tysięcy rubli.

Teraz kupił inną nieruchomość, poprosił o podpisanie intercyzy, że wszystko należy tylko do niego. Podpisałam, ponieważ powiedział, że w przeciwnym razie wszystko oformi po prostu na swoją mamę. Już się z nią umówił, zdecydowałam nie komplikować i podpisaliśmy u notariusza dokumenty.

Teraz potrzeba kupić rzeczy dla dziecka za sumę 130 tysięcy rubli. Powiedziałam mu o tym, on chce, abym wpłaciła połowę. Poprosiłam, by tym razem on sam zapłacił, ponieważ teraz jestem na urlopie macierzyńskim, jesteśmy w różnych sytuacjach. Ale on mówi, że go to nie obchodzi, że powinnam sama się utrzymywać i na wszystko dokładać po połowie.

Rodzice męża są gotowi podarować mu na dziecko po 100 tysięcy, więc myślałam, że dla niego w ogóle nie będzie problemem samemu zapłacić za te rzeczy (130 tysięcy). Mogę się dołożyć, ale chciałabym zostawić pieniądze na wszelki wypadek, póki znowu nie będę miała źródła dochodu. Na wszystkie moje próby omówienia tego, zwykle odpowiada, że trzeba dużo pracować, „budować” biznes i całkowicie się utrzymywać. Mówi, że tak robią wszystkie samowystarczalne kobiety w Moskwie. Nikt teraz na nikogo nie liczy.

Ogólnie, gdy miałam dobrą pracę, mnie to satysfakcjonowało. Ale jak pracować będąc na urlopie macierzyńskim? I nie rozumiem, jak go przekonać, że teraz w naszym życiu mamy nietypową sytuację? Przed ciążą okazjonalnie mówił, że będzie pomagał, dopóki nie będę pracować. Jak będzie wyglądała ta pomoc i w jakiej wysokości, nie omówiliśmy. A teraz znów wymaga, żebym dokładała się do wszystkiego, bo wie, że mam małą sumę, którą udało mi się zaoszczędzić. Mąż teraz odpowiada, że mówił o pomocy finansowej na wypadek, gdybym skończyła pieniądze.

Powiedziałam mu, że przez 3 lata wynajmuje swoje mieszkanie, więc powinien mi dać połowę uzyskanej sumy. Odpowiada, że nic nie da, bo się na to nie um

awialiśmy. Mówi, że gdybyśmy wcześniej to omówili, moglibyśmy mieszkać u niego, a moje wynajmować. A teraz chce przeprowadzić się do Riazania, tam będziemy wynajmować mieszkanie. Ale jeszcze nie omówiliśmy, kto i jak będzie za to płacił.

Rozumiem, że sama jestem winna, że znalazłam się w takiej sytuacji. Kocham go mocno, dlatego wybrałam go. Wszystko we mężu mnie satysfakcjonuje, poza tym. Oczywiście chciałabym to jakoś w nim zmienić. Jak mam zmienić swoje zachowanie, żeby on też się zmienił? I w ogóle, czy mężczyźni się zmieniają?

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *