Maria miała prawie 80 lat, choć wyglądała na znacznie starszą. Rodzeni synowie bez wielkich wahani kupili jej mały domek w zapomnianej przez ludzi wiosce i zostawili ją samą, mówiąc, że wrócą wkrótce, ale nie odwiedzali jej przez prawie rok.
Szczerze wierzyli, że babcia już odlicza ostatnie dni, a dom kupili jej, aby nie zajmowała miejsca w mieszkaniu.
Po roku na podwórku staruszki zajeżdża samochód z synami. Z zaskoczeniem obserwują swoją starą, ale całkiem żwawą mamę, która teraz dba o prosię, kózkę i ogród. Raz przynosi z ogrodu pomidory, innym razem ogórki, proponuje mleko.
Mija kolejny rok. A przed nimi babcia, która prowadzi biznes: pięć kózek daje mleko, które staruszka dość skutecznie wysyła w zamrożonej formie swoim klientom. Nawet zbudowała szklarnię, aby mieć własne sadzonki.
Synowie teraz są bardziej uważni dla swojej matki, częściej dzwonią i interesują się jej sprawami. Proponują wysłać wnuki do wsi do babci na pomoc i często narzekają na brak środków.
Ale Maria to mądra kobieta. Słucha, czeka na gości, ale dobrze pamięta, jak i dlaczego tu się znalazła. Przyjaźni się z sąsiadką, a nawet podpisała z nią umowę o dożywotnim utrzymaniu. Na synów nie ma nadziei.
